Maja Chwalińska wróciła do Polski. Niesłychane, jak przywitali ją fani na lotnisku
Maja Chwalińska, która jeszcze niedawno zmierzyła się w finale French Open z Rosjanką Mirrą Andriejewą, właśnie wróciła do Polski. Niezwykle utalentowaną tenisistkę na Lotnisku Chopina powitały tłumy. Tak przebiegło to wyjątkowe wydarzenie, pełne chwały i zachwytów.
Maja Chwalińska o włos od zwycięstwa w finale French Open
Pochodząca z Polski Maja Chwalińska w znakomitym stylu poradziła sobie z przeciwniczkami podczas zmagań na Roland Garros. Wygrała z m.in. Rosjanką Anną Kalińską, z którą zmierzyła się w ćwierćfinale i awansowała do półfinału, gdzie jej rywalką była Diana Sznajder. Tutaj również zwyciężyła Polka, awansując do finału i dając nadzieję rodakom, że w jej ręce trafi złoto.
Reprezentantka naszego kraju stanęła wówczas naprzeciwko pochodzącej z Rosji Mirry Andriejewej, a gra ta była naprawdę interesująca, pełna zwrotów akcji i emocji, które towarzyszyły każdemu uderzeniu piłki o rakietę. Ostatecznie jednak Polka przegrała 3:6, 2:6.
Maja Chwalińska wróciła do Polski. Tak przywitali ją fani
Po jakże emocjonujących i pełnych wyzwań dniach Maja Chwalińska wróciła do Polski, a na Lotnisku Chopina znajdującym się w Warszawie wylądowała około godziny 9:30. Tam już czekało na nią niezliczone grono kibiców – szacuje się, że mogło ich być nawet kilkuset.
Oprawa ta była wyjątkowa, ponieważ fani przywitali tenisistkę nie tylko gromkimi brawami i głośnymi okrzykami, ale nawet z oryginalnym podkładem muzycznym. Jeden z kibiców zabrał ze sobą głośnik, z którego rozbrzmiewał utwór z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego pt. „Pszczółka Maja”, nawiązujący do imienia naszej utalentowanej rodaczki.
Nie zabrakło również wręczenia kwiatów w dowód wdzięczności i podziwu, wspólnych zdjęć czy podpisów złożonych na koszulce bądź piłce tenisowej.