Finał French Open. Dramat Chwalińskiej na korcie, wyjątkowo smutne informacje
Maja Chwalińska finał French Open wywalczyła po 944 minutach spędzonych na korcie. Jej historia na zawsze zapisze się w historii tenisa, ale do zrobienia pozostał ostatni krok. Przed 15:30 rozpoczął się wielki finał z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Jak przebiegała rywalizacja?
Finał French Open. Maja Chwalińska kontra Mirra Andriejewa
Już pierwszy gem pokazał, że może to być bardzo wyrównane spotkanie. Zawodniczki grały na przewagę, którą cały czas zdobywała Rosjanka, ale Polce kilka razy udało się obronić. W końcu jednak Andriejewa przełamała Polkę i wyszła na prowadzenie 1:0.
Kolejne gemy wyglądały podobnie, jednak piąty Polka wygrała do zera i wyszła na prowadzenie 3:2. Wydawało się, że Chwalińska poczuła się pewniej i to ona ma teraz większą szansę na końcowy sukces w pierwszym secie. Andriejewa włączyła jednak kolejny bieg i wygrała cztery kolejne gemy, wygrywając pierwszego seta 6:3.
Drugi set finału French Open
Niestety, po powrocie tenisistek na kort gra nadal toczyła się pod dyktando Rosjanki. Przy wyniku 2:0 Chwalińska prowadziła 40:0 w trzecim gemie i miała znakomitą okazję wrócić do gry, ale ostatecznie nie udało jej się przełamać rywali i przegrywała już 0:3.
Po tej sytuacji Andriejewa grała praktycznie idealnie. Wygrywała kolejne piłki i zwiększała swoje prowadzenie, jednocześnie szybko przybliżając się do ostatecznego triumfu w finale French Open. Przed meczem eksperci dawali jej 77% szans na zwycięstwo i niestety widać to było na korcie Rolanda Garrosa.
Chociaż Rosjanka prowadziła już 5:0, to Polce udało się urwać jeszcze dwa kolejne gemy.
Koniec pięknej bajki Mai Chwalińskiej
Ostatecznie Polka przegrała finał 0:2 (3:6, 2:6) i chociaż przewaga rywalki była wyraźnie widoczna, to jednak 24-letniej Chwalińskiej można tylko pogratulować. Osiągnęła niezwykły wynik, którego absolutnie nikt się nie spodziewał. Dzielnie walczyła z dużo wyżej notowanymi rywalkami i dopiero na ostatniej prostej po tytuł doznała porażki. Na pewno bolesnej, ale wszyscy zapamiętamy ją z tego, co osiągnęła, a nie z tego, że na końcu się nie udało. Wielkie gratulacje Maja!