Zaskakujące pytanie na konferencji. Chwalińska aż się zaśmiała, jej odpowiedź to hit
W trakcie konferencji prasowej Maja Chwalińska została zapytana o swoje stroje na korcie. Odpowiadając na seksistowskie pytanie dziennikarza wybitna tenisistka roześmiała się i ucięła spekulacje: „Nie mam sponsora”.
Nietaktowne pytanie do Mai Chwalińskiej
Po wygraniu półfinału French Open polska tenisistka porozmawiała z mediami podczas konferencji prasowej. W 2026 roku Maja Chawalińska została pierwszą kwalifikantką, która doszła do finału Rolland Garros. To historyczny sukces, który osiągnęła jako pierwsza kobieta w czasach Ery Open. Pewien dziennikarz zdecydował się jednak zapytać nie o jej sukcesy, przygotowanie czy plany, ale o… wygląd.
Widzieliśmy cię w różnych strojach podczas meczów – rozpoczął. – Jaka historia za tym stoi?
To absurdalne pytanie wywołało poruszenie na sali. Było nie na miejscu i nosiło znamiona seksizmu – skupiając się nie na wybitnych osiągnięciach sportowczyni, a na jej aparycji. Jak zareagowała tenisistka?
"There's no story, I'm not sponsored" 😅
— TNT Sports (@tntsports) June 4, 2026
Maja Chwalińska on her outfits during her run to the Roland-Garros final 👕 pic.twitter.com/p90UIPAI8O
„Nie mam sponsora”
W odpowiedzi na nietaktowne pytanie Maja Chwalińska zbyła dziennikarza śmiechem. Widocznie rozbawiona przekierowała rozmowę na aspekt finansowy. Sportowcy często występują bowiem w ubraniach z logiem sponsora, który finansuje ich rozwój. Przyznała, że w jej przypadku tak nie było:
Właściwie to nie ma żadnej historii. Nie mam sponsora, więc chyba to jest właśnie cała historia.
Dopiero od kilku dni media zaczęły interesować się poczynaniami młodej tenisistki. Jednak pomimo braku doświadczenia z dziennikarzami Maja Chwalińska z klasą odpowiedziała na pytanie, które w ogóle nie powinno paść.
Nowy sponsor Mai Chwalińskiej
Maja Chwalińska dostała się na Roland Garros w wyniku kwalifikacji. Nikt nie spodziewał się, że okaże się objawieniem tegorocznej edycji i dojdzie aż do finału. Początkowo swój pobyt w Paryżu musiała więc sfinansować z własnej kieszeni. Po dotarciu do ćwierćfinału tenisistka przyznała, że musi przedłużyć swój pobyt we Francji i nie wie, czy ją na to stać:
Mam nadzieję, ze wystarczy mi pieniędzy. Wiem, że tutaj dużo zarobię, ale środki nie są przelewane w trybie ekspresowym. Módlcie się za mnie.
W odpowiedzi na to emocjonalne wyznanie firma Oshee zdecydowała się wesprzeć wschodzącą gwiazdę sportu. Marka sponsorująca m.in. Igę Świątek opłaciła pobyt Mai Chwalińskiej w Paryżu. Poinformowano także o planach trwałej współpracy.