Z samego rana wojsko wydało pilny komunikat. Polskie systemy obrony powietrznej w pełnej gotowości
Aerostaty kolejny raz wleciały do Polski. DORSZ wydał pilny komunikat oraz przekazał, że polskie siły „pozostają w gotowości”.
Kolejny atak Białorusi
W niedzielę 1 lutego Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) zamieściło na X ważny komunikat. Służby przekazały, że Białoruskie wojsko próbowało „rozpoznać i sprawdzić” polskie siły powietrzne:
W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2026 roku strona białoruska podjęła ponowną próbę rozpoznania i sprawdzenia reakcji systemów obrony powietrznej RP, które zarejestrowały wloty w polską przestrzeń powietrzną obiektów o charakterze balonów. Loty obiektów były monitorowane przez wojskowe systemy radiolokacyjne i nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej Polski.
W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2026 roku strona białoruska podjęła ponowną próbę rozpoznania i sprawdzenia reakcji systemów obrony powietrznej RP, które zarejestrowały wloty w polską przestrzeń powietrzną obiektów o charakterze balonów. Loty obiektów były monitorowane przez… pic.twitter.com/tYS1eTowil
— Dowództwo Operacyjne RSZ (@DowOperSZ) February 1, 2026
To nie pierwszy raz
Podobne zdarzenie miało miejsce w ubiegłą środę 28 stycznia. Jak przekażało wtedy DORSZ były to tzw. aerostaty:
Na podstawie przeprowadzonych analiz, obejmujących m.in. charakterystykę lotu, prędkość oraz kierunek przemieszczania się obiektów, oceniono, że były to najprawdopodobniej obiekty o charakterze balonów, poruszające się zgodnie z warunkami meteorologicznymi.
Takie obiekty mogą być elementem wojny hybrydowej. Chociaż obiekty same w sobie nie stwarzają zagrożenia, mogą one być wykorzystywane:
- jako wabiki – cele pozorne, mające zmylić radary obrony powietrznej,
- do wyczerpania zasobów – zestrzelenie takiego balonu kosztuje setki tysięcy dolarów, a sam aerostat jest wart grosze,
- do inwigilacji – obiekty mogą być wyposażone w kamery i czujniki,
- do przemytu.
„Pozostajemy w gotowości”
Z powodu powtarzających się inwazji do polskiej przestrzeni powietrznej DORSZ jest „w stałym kontakcie” z organizacjami bezpieczeństwa. Jak przekazała organizacja, polskie wojsko „pozostaje w gotowości”:
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych jest w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami i instytucjami i na bieżąco przekazuje zebrane dane dotyczące zaobserwowanych obiektów. Siły Zbrojne RP pozostają w gotowości do realizacji zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej.
Z powodu incydentu służby wprowadziły czasowe ograniczenia w użytkowaniu przestrzeni powietrznej na Podlasiu. Najprawdopodobniej zastosowano procedurę Notice to Air Missions (NOTAM), mającą na celu „oczyszczenie” nieba dla działań wojska. Utrudnienia dotyczą jednak tylko ruchu cywilnego, czyli tzw. niskiego pułapu.
Czy Polska jest bezpieczna?
Pod wpisem DORSZ pojawiły się liczne komentarze zaniepokojonych obywateli. Niektórzy obracali strach w żart, namawiając polskie służby, aby odpowiedziały na inwazje aerostatów z Białorusi:
A może puścić im „balona” z napędem rakietowym? Pod wiatr trzeba jakiś napęd…
Niektórzy jednak sceptycznie patrzą na zaistniałą sytuację. Twierdzą, że służby sieją niepotrzebną panikę:
Snucie od ręki, że to prowokacja i testowanie jest naciągane jak ten balon. Przemytnicy wykorzystują sprzyjające wiatry wschodnie; choć szczyt sezonu balonowego przypada na miesiące od kwietnia do listopada, obecne incydenty pokazują wysoką aktywność także w miesiącach zimowych.