Polacy zarabiają nawet 1000 zł na kaucjach za butelki. Mają patent
Plastikowe butelki oraz ich zwrot w butelkomatach spowodowały niemałe zamieszanie. Polacy przyzwyczajają się do nowych zaleceń, ucząc się obsługi maszyn i wszelkich czynności związanych z korzystaniem z systemu kaucyjnego. Okazuje się jednak, że niektórzy znaleźli patent i zarabiają na nim więcej, niż standardowe 0,50 zł za sztukę.
Butelki nie do kosza, lecz do butelkomatu
W trosce o ekologię i naturę podjęto decyzję o pewnych zmianach związanych z plastikowymi butelkami. Od stycznia 2026 roku objęte są systemem kaucyjnym, a co za tym idzie, przy zakupie np. wody bądź napoju, trzeba dopłacić 0,50 zł za sztukę. Pieniądze te jednak nie przepadają i mogą wrócić do kupującego, jeśli ten przyniesie butelki do butelkomatu. Co ważnie, można je zanieść do obojętnie jakiej maszyny i nie trzeba posiadać przy sobie paragonu.
Znalazł sposób, by zarobić więcej na zwrocie butelek
Fakt, że można odzyskać kaucję, zachęca do zwrotu butelek. Okazuje się jednak, że niektórzy znaleźli sposób, by na tym zarobić. Jak wynika z informacji podawanych przez „Gazetę Wyborczą”, pan Tomasz dostrzegł coś, czego nie zauważyło wiele osób. Zwrócił uwagę na produkty zakupione w Biedronce, twierdząc, że butelki, które są tam dostępne, posiadają na sobie dwa znaki kaucyjne. Jeden jest polski, a drugi słowacki. Upewnili go w tym pracownicy sklepów.
Słowacki system kaucyjny w przeliczeniu na złotówki daje wyższą kwotę, niż można otrzymać w Polsce. Wynosi 0,15 euro, co daje około 0,62-0,64 zł, czyli nieco więcej niż w polskich butelkomatach. Widząc w tym możliwość zarobku, mężczyzna poprosił znajomego, który zawodowo udaje się w podróże do Słowacji, aby ten zabrał jego butelki i oddał tam. Kolega wyraził zgodę, pozwalając w taki sposób zarobić panu Tomaszowi.
Nawet 1000 zł więcej na kaucjach za butelki. Mężczyzna rozwija swój niecodzienny biznes
Pan Tomasz, korzystając z uprzejmości kolegi jeżdżącego na Słowację i butelkach otrzymywanych od znajomych, a nawet hoteli, jest w stanie uzyskać pokaźną kwotę. Jak wyjawił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, tygodniowo jest w stanie zarobić od 200 do 250 zł. A co za tym idzie, w miesięcznym rozliczeniu jego budżet domowy może powiększyć o 800, a nawet 1000 złotych.