Najprzystojniejszy poseł w objęciach Dody. Ich miny mówią wszystko
30 stycznia w Sejmie odbyło się posiedzenie komisji poświęconej ochronie zwierząt. Wśród obecnych tam osób znaleźli się m.in. Łukasz Litewka oraz Doda, którzy zaangażowali się w akcję pomocy czworonogom. Przy okazji nie szczędzili sobie przyjacielskich gestów.
Łukasz Litewka i Doda spotkali się w Sejmie
W piątek 30 stycznia Łukasz Litewka i Doda obecni byli w Sejmie podczas posiedzenia komisji poświęconej ochronie zwierząt. Obydwoje angażują się prężnie w akcje pomocowe, a w ostatnim czasie ich działania skupione są na czworonogach i schroniskach. Wokalistka i poseł, gdy nadarzyła się okazja, spędzili razem trochę czasu i nie zabrakło z ich strony przyjacielskich gestów.
Łukasz Litewka jest wdzięczny Dodzie za pomoc
Od pewnego czasu poseł walczy o zapewnienie zwierzętom dobrych warunków, o czym systematycznie informuje w sieci. Przed kilkoma tygodniami nie krył swojej radości, gdy przegłosowano zakaz trzymania psów na łańcuchach.
W pewnym momencie Łukasz Litewka publicznie zwrócił uwagę na działalność Dody i jej chęć niesienia pomocy czworonogom. Pozytywnie ocenił działania artystki, która, jak zaznaczył, robi wiele dobrego.
Drodzy Państwo, nie wiem, czy dobrze robię i nawet nie wiem do końca, czy ktoś by sobie tego życzył, ale piszę to, bo podpowiada mi to serce. Cała Polska wie, co od kilkunastu dni robi Doda. Tak, ta Doda — jedni ją kochają, inni nienawidzą – pisał.
Łukasz Litewka i Doda zaangażowani są ws. schroniska w Sobolewie
Sprawa schroniska w Sobolewie wzbudza ogromne emocje, a przed kilkoma dniami miejsce to zamknął Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie. Do pomocy znajdującym się tam zwierzętom zaangażowali się nie tylko aktywiści, ale również znane osobistości, w tym Doda oraz Łukasz Litewka.
Poseł zwrócił uwagę na ludzi, którzy działali impulsywnie i na własną rękę zabierali stamtąd czworonogi. Poprosił, by nie oceniać ich źle, lecz spojrzeć na nich łaskawym okiem. Przy tym opowiedział o warunkach, w jakich przebywały. Jak wyjawił, widok, który tam zastał, był naprawdę drastyczny.
Nikt nie był w stanie zapanować nad tłumem, ale to tłum ludzi, którzy kochają zwierzęta. One przeszły piekło, nigdzie nie będzie im gorzej. Weszliśmy do obozu i zobaczyliśmy maszynkę do mielenia mięsa, pałki do bicia zwierząt, na których była krew. Guzy, rany, ropy. Ludzie wchodzili do klatek, przytulali psy, błagali o smycz – wynosili je, bo nie wyobrażali sobie, by te zwierzęta zostały tam jeszcze nawet jedną noc […] Nie wińcie ich, wińcie tych, którzy przez lata nie otworzyli drzwi schroniska. Bo to miejsce nigdy nie było schroniskiem, było mordownią – przekazał.