Wiadomo, kto obejmie mandat poselski po Łukaszu Litewce. Znamy nazwisko
Mandat po zmarłym tragicznie Łukaszu Litewce trafił do Bożeny Borowiec. Informację tę potwierdził oficjalnie marszałek Włodzimierz Czarzasty. W jaki sposób działa przekazywanie stanowiska po zmarłym?
Znamy następczynię Łukasza Litewki
Mandat poselski tragicznie zmarłego Łukasza Litewki obejmie Bożena Borowiec. W Monitorze Polskim właśnie pojawiło się postanowienie Włodzimierza Czarzastego, marszałka Sejmu, w tej sprawie. Polityczka kandydowała do Sejmu w 2023 roku z listy Nowej Lewicy w okręgu w Katowicach. Wówczas nie uzyskała mandatu.
Jak dotąd Bożena Borowiec od 2024 roku jest zastepczynią prezesa zarządu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Wcześniej była wiceprezydentką Dąbrowy Górniczej oraz dyrektorką Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej na Śląsku.
Jak działa prawo do mandatu po zmarłym?
Proces przechodzenia mandatów określa Kodeks Wyborczy. Według jego zapisów prawo do objęcia stanowiska po zmarłym pośle przysługuje kolejnemu kandydatowi z tej samej listy, który otrzymał największą liczbę głosów.
W wyborach parlamentarnych w 2023 roku do rządu weszło dwóch polityków Nowej Lewicy. Był to Łukasz Litewka (40 579 głosów) oraz Włodzimierz Czarzasty (22 332 glosy). Kolejnymi na liście, którzy nie weszli do Sejmu, byli: Rafał Adamczyk (5 900 głosów) oraz Bożena Borowiec (4937 głosów). W poniedziałek polityk zapowiedział w mediach społecznościowych, że nie obejmie mandatu po Łukaszu Litewce. Wówczas stwierdził, że jego priorytetem jest działanie na rzecz lokalnej społeczności jako członek zarządy w województwie śląskim. To dlatego ostatecznie tytuł posłanki trafił do Bożeny Borowiec.
Zmarł Łukasz Litewka
W czwartek 23 kwietnia zmarł polityk Łukasz Litewka. Został potrącony przez samochód marki Mitsubishi Colt, którego prowadził 57-letni kierowca. Aktywista jechał na rowerze, a w wyniku zderzenia z autem odniósł obszerne obrażenia. Zmarł na miejscu. Kierowca auta został aresztowany i już wielokrotnie uczestniczył w przesłuchaniach policji. Jak zapewnia prokuratura, 57-latek przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Jak dodał prok. Kilian w rozmowie z Faktem:
Balansuje on pomiędzy utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem a ewentualną niepamięcią co do przebiegu zdarzenia.
Ekspert zauważył jednak, że oświadczenia te mogą stanowić jedynie linię obrony. Stwierdził, że decydują o tym materiały, które posiadają służby. W dodatku policja rozmawiała także z rodziną i współpracownikami podejrzanego. Funkcjonariusze starają się odtworzyć linię życia 57-latka, w celu ustalenia przyczyn i okoliczności śmierci Łukasza Litewki.