Ostateczna hańba eks-księcia Andrzeja. Zamknęli go w fortecy
Andrzej Mountbatten-Windsor został aresztowany pod zarzutem nadużycia władzy publicznej. Obecnie przebywa w areszcie domowym, pod stałym nadzorem funkcjonariuszy. Wokół jego rezydencji stanął wysoki płot.
Andrzej Mountbatten-Windsor trafił do aresztu
W czwartek 19 lutego media obiegła informacja o zatrzymaniu byłego księcia Andrzeja Mountbattena-Windsora. Rano na terenie jego posiadłości w Sandringham w Norfolk pojawiły się nieoznakowane radiowozy. Syn Elżbiety II miał udostępniać przestępcy seksualnemu Jeffreyowi Epsteinowi poufne informacje państwowe.
W ramach śledztwa aresztowaliśmy dzisiaj mężczyznę po sześćdziesiątce z Norfolk pod zarzutem nadużyć w związku z pełnieniem funkcji publicznej i przeprowadzamy przeszukania – przekazała brytyjska policja.
Król Karol III w krótkim oświadczeniu po raz kolejny odciął się od brata. Zadeklarował swoje pełne wsparcie dla władz podczas procesu i wyraził nadzieję, że „sprawa zostanie zbadana w odpowiedni sposób”. Tuż po aresztowaniu pojawił się na London Fashion Week.
Były książę przebywa w areszcie domowym
Z najnowszych doniesień medialnych wynika, że Andrzej Mountbatten-Windsor przebywa w areszcie domowym w posiadłości Wood Farm w Sandringham w Norfolku. Nie towarzyszy mu żaden z członków rodziny królewskiej. Obecnie wokół posiadłości stawiany jest wysoki płot, który ma zasłonić ją przed publicznymi spojrzeniami.
Jego poruszanie się jest ograniczone. Nie może opuszczać terenu bez pozwolenia ani bez opiekuna, a wizyty muszą być wcześniej zatwierdzone – donosi „Daily Mail”.
Tabloid twierdzi, że były książę ma do dyspozycji kucharza, gospodynię i posłańca. Do ich zadań należy nie tylko wypełnianie codziennych obowiązków, ale także pilnowanie Mountbattena-Windsora. W kwietniu syn Elżbiety II przeniesie się do znacznie skromniejszej rezydencji Marsh Farm. Prawdopodobnie dalej będzie żył w odosobnieniu.
Dawni przyjaciele i znajomi starają się trzymać od Andrzeja z daleka ze względu na jego powiązania z Epsteinem. A w obliczu tak wielkiej uwagi, jaką poświęca się byłemu księciu – tym bardziej po jego aresztowaniu – wszystkie wydarzenia w jego posiadłości są pod lupą prasy, co sprawia, że wizyty są bardzo mało prawdopodobne – twierdzi „The Mirror”.