Niemowlę zamarzło w mieszkaniu. Sąsiedzi ujawnili prawdę o rodzinie
Nie żyje 2-miesięczne niemowlę. Matka odkryła, że jej dziecko nie oddycha i natychmiast wezwała służby, lecz podjęta reanimacja nie przyniosła oczekiwanego skutku. Jak informuje prokuratura, w mieszkaniu, w którym doszło do dramatu, panował przeraźliwy chłód. Teraz głos zabrali mieszkańcy kamienicy.
Nie żyje niemowlę. Wstrząsające ustalenia prokuratury
Do dramatu doszło w niedzielę 25 stycznia w Radomiu. Prok. Cezary Ołtarzewski, szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód w rozmowie z „Faktem” opowiedział o szczegółach zdarzenia. Jak wyjawił, zmarło 2-miesięczne niemowlę. W lokalu panował przenikliwy chłód, a na oknach można było dostrzec szron.
Było to mieszkanie jednopokojowe z kuchnią. Panowały w nim trudne warunki, a temperatura spadała prawdopodobnie poniżej zera. Zauważono m.in. szron na szybach. Wewnątrz znajdowały się również butelki z zamarzniętymi płynami. Na razie nie mówimy literalnie o zamarznięciu niemowlaka, gdyż czekamy na wyniki sekcji zwłok, którą już przeprowadzono. Protokół powinniśmy otrzymać do dwóch tygodni – przekazał.
W mieszkaniu znajdowały się trzy kobiety – matka dziecka, jej siostra oraz babcia niemowlęcia. Wszystkie były trzeźwe i tłumaczyły policjantom, że w piecu kaflowym paliły poprzedniego dnia w godzinach wieczornych, lecz mimo to w pomieszczeniu panował chłód.
Nie żyje niemowlę. Sąsiedzi po tragedii przerwali milczenie
„Fakt” rozmawiał z ludźmi mieszkającymi nieopodal miejsca, w którym doszło do tragedii. Pan Stanisław, który przez ponad 3 dekady był sąsiadem babci zmarłego niemowlęcia, opowiedział o warunkach w mieszkaniu. Jego zdaniem w lokalu bardzo często panowało zimno, co spowodowane było niepaleniem w piecu.
U nich to zawsze źle było. Rodzice nie palili w mieszkaniu, więc oni także nie. Pieniądze to oni mieli, ale węgiel mnie woleli sprzedać. Ciepło u nich było wtedy, kiedy ja i sąsiad nade mną paliliśmy w piecach. Ich lokum było jeszcze nad nami. Tak nauczyła się żyć 80-letnia matka i tak nauczyła swoje córki – tłumaczył.
Inna mieszkanka Radomia nie kryła smutku z powodu dramatu, jaki się tam rozegrał. Jednocześnie jest wyraźnie zaskoczona faktem, że kobieta udała się do zimnego mieszkania z niemowlęciem.
Nie rozumiem tego. Przyjechać z Krakowa, z małym bardzo dzieckiem i zamieszkać w tak zimnym, złym miejscu? W głowie mi się to nie mieści, że niemowlak mógł zamarznąć przy obecności dorosłych osób. Albo nikt tam nie myślał, albo są to osoby chore psychicznie. Ta śmierć jest pierwszym takim przypadkiem, o którym słyszałam w Radomiu – powiedziała w rozmowie z „Faktem”.
Dramat w Radomiu. Nie żyje 2-miesięczne niemowlę
Tragedia rozegrała się w niedzielę 25 stycznia w jednym z mieszkań znajdujących się w Radomiu, gdzie 37-latka wraz z 2-miesięcznym dzieckiem przybyła w odwiedziny do matki. Około 3 w nocy nakarmiła niemowlę, po czym około 6 rano chciała je obudzić na kolejne karmienie. Wtedy to kobieta zorientowała się, że maluch nie oddycha i natychmiast wezwała służby. Ratownicy rozpoczęli reanimację, lecz ostatecznie jego życia nie udało się uratować.
Jak podaje Onet, dziecko miało na sobie koszulkę, spodenki, czapkę, rękawiczki, skarpetki, kombinezon i ocieplacz, a do tego leżało pod kocem oraz pokrowcem. Matka twierdzi, że nie było chore.
Jak informuje prok. Cezary Ołtarzewski, szef Prokuratury Rejonowej Radom Wschód, trwa obecnie śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Jednocześnie zaznaczył, że nikt nie usłyszał zarzutów, a wszelkie ślady będą badane. Przeprowadzono również sekcję zwłok niemowlęcia, a także zabezpieczono dokumentację medyczną oraz butelkę, którą matka używała do karmienia.
Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała – tłumaczył.