Wszedł do Dino i zamarł na sam widok. „To jest skandal”

Dino (fot. Łukasz Świerczewski, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons) Dino (fot. Łukasz Świerczewski, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons)

Pracownicy sklepu Dino w Sochaczewie od tygodni wykonują swoje obowiązki w skrajnie trudnych warunkach. W niektórych pomieszczeniach temperatura spada nawet do 6 stopni Celsjusza, co budzi poważne obawy o zdrowie zatrudnionych. Sprawa przyciągnęła uwagę związków zawodowych i polityków.

Warunki pracy w Dino

Problem zaczyna się już przy wejściu do sklepu. Jak relacjonuje Wojciech Jendrusiak, szef Konfederacji Pracy, warunki w placówce rażąco odbiegają od obowiązujących przepisów.

W przedsionku, z którego pracownicy pobierają towar na salę sprzedaży, termometr wskazywał zaledwie 6 stopni Celsjusza. W pokoju kierowniczki było 14 stopni. To zdecydowanie poniżej wymaganego minimum 18 stopni – podkreśla związkowiec, który 4 lutego był na miejscu.

Zatrudnieni obsługują klientów i wykładają towar, trzęsąc się z zimna. Część z nich już się pochorowała, a sytuacja trwa od wielu tygodni.

Zobacz więcej: Posłanka przekazała dramatyczną wiadomość. „Nawrót choroby nowotworowej”

Alarm bez reakcji przełożonych

Kierowniczka sklepu, Katarzyna Kiwerska, od miesięcy informuje przełożonych o problemie. Pokazuje dokumenty i zgłoszenia, które pozostają bez odpowiedzi.

W sklepie nie pojawiły się dodatkowe grzejniki, mimo wielokrotnych próśb – relacjonuje Jendrusiak.

Jak dodatkowo podkreśla, pracownicy coraz częściej boją się korzystać ze zwolnień lekarskich. W obawie przed obniżeniem pensji oraz utratą premii za brak absencji decydują się więc na inne rozwiązanie i zamiast L4 wykorzystują przysługujące im urlopy wypoczynkowe.

Jednocześnie narasta wśród nich frustracja, ponieważ warunki pracy nie ulegają poprawie. W efekcie coraz więcej osób otwarcie deklaruje, że jeśli sytuacja w sklepie się nie zmieni, rozważy odejście z pracy.

Zobacz więcej: TV Republika ma poważny problem. Poszło o miliony złotych

Interwencja Adriana Zandberga

W środę 4 lutego do sklepu przyjechał Adrian Zandberg. Poseł nie krył oburzenia.

To jest skandal. Pracownicy Dino wykonują swoje obowiązki w warunkach zagrażających zdrowiu. Praca w temperaturze kilku stopni jest niezgodna z polskim prawem – mówił w rozmowie z „Faktem”.

Zandberg podkreślał, że przepisy o minimalnej temperaturze nie są przypadkowe. Mają chronić zdrowie ludzi. W mediach społecznościowych opublikował zdjęcie z interwencji, komentując je hasłem: „robienie z ludzi mrożonki się opłaca”.

Adrian Zandberg. Fot. Facebook/Adrian Zandberg

Państwowa Inspekcja Pracy

Polityk zwraca uwagę, że podobne sygnały napływają z całego kraju.

Dostaję zgłoszenia nie tylko z marketów, ale też z magazynów i logistyki. Ludzie pracują w zimnie, bo właścicielom opłaca się ignorować prawo. Kary są śmiesznie niskie – mówi Zandberg.

Teoretycznie pracownicy mogą zgłaszać sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy. W praktyce kontrole często trwają tygodniami.

Za kilka tygodni będzie wiosna, a ludzie marzną teraz. Niedofinansowanie PIP sprawia, że państwo nie reaguje na czas – dodaje poseł.

Sprawa warunków pracy w Dino w Sochaczewie pokazuje, jak realnym problemem są niskie temperatury w miejscach pracy i jak trudno pracownikom wyegzekwować podstawowe prawa.

 
Julia Debek

Julia Debek - Redaktor

Dziennikarka portalu New Media 24. Studentka II roku politologii na Uniwersytecie Warszawskim, łącząca wiedzę akademicką z praktyką dziennikarską. Interesuje się tematami społeczno-politycznymi, mediami oraz analizą bieżących wydarzeń w Polsce i na świecie. Doświadczenie redakcyjne zdobywała m.in. w portalu Goniec.pl, gdzie pracowała jako redaktorka, zajmująca się opracowywaniem, korektą i weryfikacją treści.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze