Strajk w Dino, pracownicy mają dość. Sklepy mogą stanąć, padła data
Narasta konflikt w jednej z największych sieci handlowych w kraju. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy ogłosili oficjalny termin strajku ostrzegawczego, który ma być sygnałem ostrzegawczym dla władz firmy. Pracownicy Dino Polska domagają się nie tylko wyższych płac, ale przede wszystkim godnych warunków pracy.
Kiedy odbędzie się strajk Dino?
Protest zaplanowano na czwartek, 25 kwietnia 2026 roku. W tym dniu pracownicy zamierzają całkowicie przerwać pracę na dwie godziny – od 12:00 do 14:00. Choć to krótki czas, w skali całej Polski (Dino ma już blisko 3100 sklepów) może to oznaczać spore utrudnienia dla klientów. Związkowcy ostrzegają: jeśli to nie pomoże, kolejnym krokiem może być strajk generalny.
Zobacz więcej: Kreml reaguje na wyniki wyborów na Węgrzech. Padły zaskakujące słowa
Dlaczego pracownicy Dino protestują?
Lista zarzutów wobec firmy jest długa i dotyczy podstawowych spraw bytowych oraz bezpieczeństwa. Główne powody konfliktu to:
-
Niskie płace i brak funduszu socjalnego: Pracownicy domagają się podwyżek i utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
-
Skandaliczne warunki pracy: Związkowcy alarmują, że zimą w sklepach było tak zimno, że praca stawała się udręką. Państwowa Inspekcja Pracy wykryła już ponad 1000 nieprawidłowości.
-
Przeciążenie i braki kadrowe: W sklepach pracuje za mało osób, co prowadzi do przemęczenia. W 2024 roku z firmy odeszło o 3 tysiące więcej osób, niż zatrudniono.
-
Brak dialogu: Pracownicy czują się lekceważeni. Twierdzą, że na mediacje zarząd wysyła prawników zamiast osób decyzyjnych.
Apelujemy do zarządu Dino o odwa
Niskie płace i brak funduszu socjalnego: Pracownicy domagają się podwyżek i utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
Skandaliczne warunki pracy: Związkowcy alarmują, że zimą w sklepach było tak zimno, że praca stawała się udręką. Państwowa Inspekcja Pracy wykryła już ponad 1000 nieprawidłowości.
Przeciążenie i braki kadrowe: W sklepach pracuje za mało osób, co prowadzi do przemęczenia. W 2024 roku z firmy odeszło o 3 tysiące więcej osób, niż zatrudniono.
Brak dialogu: Pracownicy czują się lekceważeni. Twierdzą, że na mediacje zarząd wysyła prawników zamiast osób decyzyjnych.
Apelujemy do zarządu Dino o odwagę i osobiste stawienie się przed pracownikami – czytamy w ostrym komunikacie.
Zobacz więcej: Donald Tusk zadzwonił do Pétera Magyara. Wyjawił, o czym rozmawiali
Co dalej z zakupami?
Zarząd Dino na razie milczy i nie odniósł się do postulatów. Kolejne rozmowy mają odbyć się 27 kwietnia w Warszawie, czyli dwa dni po planowanym strajku ostrzegawczym. Strona społeczna liczy na to, że widmo pustych sklepów i zamkniętych kas zmusi władze sieci do realnych ustępstw.
Warto przypomnieć, że Dino Polska to gigant zatrudniający blisko 56 tysięcy osób. Tak duży protest w branży handlowej jest wydarzeniem bez precedensu i może zapoczątkować falę zmian w całym sektorze.