Wakacje zamieniły się w koszmar, porażająca relacja Polki z Dubaju. „Nikt się po nas nie wybiera”
Dla pani Małgorzaty z Lublina i jej siedmiorga przyjaciół wakacje życia w Dubaju zmieniły się w katastrofę. Zamiast podziwiać widoki z luksusowych wieżowców, turyści musieli chronić się na parkingach podziemnych i obserwować na niebie ślady po zestrzeliwanych pociskach.
Alarmy w Dubaju i ewakuacja do schronów
Początek urlopu pani Małgorzaty zbiegł się w czasie z sobotnim atakiem USA i Izraela na Iran. Pierwsze sygnały, że sytuacja jest poważna, dotarły do turystów podczas zwiedzania Sky Pool na 50. piętrze.
Spacerowaliśmy wzdłuż promenady, kiedy usłyszeliśmy huk na niebie (…). Spojrzeliśmy w błękitne niebo, na którym pojawiły się takie chmurki świadczące o zestrzeliwaniu obiektów – relacjonuje pani Małgorzata w rozmowie z Wirtualną Polską.
Prawdziwy strach nadszedł jednak wieczorem. Telefony turystów zaczęły wydawać głośne sygnały alarmowe z komunikatami w języku arabskim i angielskim, nakazującymi natychmiastową ewakuację. Załoga hotelu skierowała wszystkich gości do podziemnych parkingów, które pełnią funkcję schronów.
Zobacz więcej: Alarm w europejskim kraju po ataku Iranu. Zamknięto szkoły i ewakuowano mieszkańców
Brak kontaktu z biurami podróży
Mimo napiętej atmosfery, grupa z Lublina zachowuje spokój. Pani Małgorzata, cytowana przez WP podkreśla, że lecąc na Bliski Wschód, mieli pełną świadomość zagrożenia i nie oczekują od polskiego rządu specjalnych misji ewakuacyjnych.
Lotniska w ZEA zostały tymczasowo zamknięte, co uwięziło tysiące osób. Wielu Polaków skarży się na brak informacji od swoich organizatorów wycieczek. Grupa pani Małgorzaty podróżuje na własną rękę liniami Air Arabia i liczy na planowy powrót w czwartek, 5 marca.
Zobacz więcej: LOT masowo odwołuje loty. Wydano pilny komunikat
Wsparcie rządu ZEA i system Odyseusz
Zaskakująco pozytywną informacją okazała się postawa rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Turyści otrzymali wiadomości SMS z zapewnieniem, że hotele nie mogą ich wykwaterować. Co więcej, rząd w Abu Zabi zapowiedział zwroty kosztów za wyżywienie i przedłużone noclegi na podstawie faktur przesyłanych do odpowiedniego departamentu.
Polscy turyści pozostają w kontakcie z polskim MSZ poprzez system Odyseusz. Choć otrzymują regularne powiadomienia o zamkniętych lotniskach i numery alarmowe do konsulatu, pani Małgorzata kwituje sytuację krótko:
Dobrze wiemy, że nikt się po nas nie wybiera, tego jesteśmy świadomi – przekazała podczas rozmowy z Wirtualną Polską.