Przełom ws. tragicznego wypadku na A1. Sensacyjne dane z czarnych skrzynek pogrążają Sebastiana M.
Trwający proces w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 z września 2023 roku wkroczył w decydującą fazę. Choć obrona Sebastiana M. konsekwentnie próbuje obarczyć winą ofiary, najnowsze dane z pokładowych rejestratorów obu pojazdów, ujawnione przez portal BRD24.pl, całkowicie podważają tę linię obrony.
253 km/h na liczniku BMW
Oskarżony w swoich zeznaniach utrzymywał, że w momencie zdarzenia jechał z prędkością około 170-200 km/h. Jednak odczyt z „czarnej skrzynki” jego sportowego BMW wykazał, że tuż przed uderzeniem auto pędziło co najmniej 253 km/h.
Eksperci zaznaczają, że jest to graniczna wartość, jaką rejestruje oprogramowanie tego modelu, co oznacza, że w rzeczywistości prędkość mogła być jeszcze wyższa. Śledczy szacują ją nawet na 300 km/h.
Zobacz więcej: Polski polityk zatrzymany przez policję. Trudno uwierzyć, czego miał się dopuścić
Koniec teorii o „zajechaniu drogi”
Kluczowym argumentem obrony była teza, że kierowca Kii nagle zjechał na lewy pas, zajeżdżając drogę pędzącemu BMW. Dane telemetryczne z samochodu ofiar, które specjalistom udało się odzyskać mimo spalenia pojazdu, dowodzą czegoś zupełnie innego:
-
Stabilny tor jazdy: Rejestrator zapisał wychylenie kierownicy rzędu zaledwie 1-2 stopni. Przy prędkości 130 km/h zmiana pasa przy takim kącie zajęłaby ponad 30 sekund.
-
Brak koła dojazdowego: Obrona sugerowała, że auto ofiar było niesprawne i poruszało się na kole dojazdowym. Czujniki obrotowe kół nie zarejestrowały jednak żadnych różnic w ich prędkości, co definitywnie ucina te spekulacje.
Zobacz więcej: Donald Trump ogłosił ws. Iranu. Niebywałe, co się stało, padła data 6 kwietnia
Strategia obrony w defensywie
Jak zauważa redaktor naczelny BRD24.pl, Łukasz Zboralski, ujawnienie twardych danych binarnej pamięci wyjaśnia nagłą zmianę taktyki prawników Sebastiana M. Zamiast dyskutować z faktami, obrona skupia się teraz na podważaniu certyfikatów i uprawnień biegłych, którzy dokonali odczytów.
Z zerami i jedynkami trudno polemizować – podkreśla Zboralski, wskazując, że dane z czujników są odporne na interpretacje czy manipulacje.
Stabilny tor jazdy: Rejestrator zapisał wychylenie kierownicy rzędu zaledwie 1-2 stopni. Przy prędkości 130 km/h zmiana pasa przy takim kącie zajęłaby ponad 30 sekund.Brak koła dojazdowego: Obrona sugerowała, że auto ofiar było niesprawne i poruszało się na kole dojazdowym. Czujniki obrotowe kół nie zarejestrowały jednak żadnych różnic w ich prędkości, co definitywnie ucina te spekulacje.
Zobacz więcej: Donald Trump ogłosił ws. Iranu. Niebywałe, co się stało, padła data 6 kwietnia
Strategia obrony w defensywie
Jak zauważa redaktor naczelny BRD24.pl, Łukasz Zboralski, ujawnienie twardych danych binarnej pamięci wyjaśnia nagłą zmianę taktyki prawników Sebastiana M. Zamiast dyskutować z faktami, obrona skupia się teraz na podważaniu certyfikatów i uprawnień biegłych, którzy dokonali odczytów.
Z zerami i jedynkami trudno polemizować – podkreśla Zboralski, wskazując, że dane z czujników są odporne na interpretacje czy manipulacje.
Co grozi Sebastianowi M.?
Jeśli prokuratura w pełni włączy te precyzyjne pomiary do materiału dowodowego, sytuacja procesowa oskarżonego stanie się krytyczna. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęła trzyosobowa rodzina (w tym 5-letnie dziecko), Sebastianowi M. grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Opinia publiczna oraz bliscy ofiar wciąż jednak apelują o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym.