Policjantka miała paść ofiarą szefa. Szokujące słowa posłanki PIS
Prokuratura tymczasowo aresztowała jednego z przełożonych oddziałów prewencji Komendy Stołecznej Policji w związku z napaścią na młodą policjantkę w Piasecznie. Posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom skomentowała sprawę, wywołując falę oburzenia w mediach i sieciach społecznościowych.
Napaść na stażystkę w Piasecznie
Do dramatycznego zdarzenia miało dojść w ostatni weekend późnym wieczorem na terenie jednostki policji w Piasecznie. Ofiarą jest młoda policjantka odbywająca trzymiesięczny staż.
Prokurator Piotr Antoni Skiba poinformował, że funkcjonariusz usłyszał zarzut zmuszenia policjantki przemocą do poddania się innej czynności seksualnej. Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym podejrzanego.
Wypowiedź posłanki PiS i reakcje
Do sprawy odniosła się posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. W wywiadzie dla Telewizji Republika stwierdziła, że sprawa mogła zostać ukryta, gdyby nie dziennikarze. Dodała, że jest zbulwersowana sytuacją i podkreśliła:
Fakt, że pijany dowódca jednego z oddziałów prewencyjnych zgwałcił stażystkę, jest niewyobrażalny. Skoro szef MSWiA może pod wpływem alkoholu występować publicznie i uchodzi mu to bezkarnie, trudno się dziwić, że w podległej mu instytucji ludzie zachowują się w podobny sposób.
Wypowiedź posłanki wywołała falę krytyki w mediach społecznościowych, dlatego szef MSWiA, Marcin Kierwiński, zapowiedział, że podejmie odpowiednie kroki prawne. Dodatkowo na portalu X oświadczył, że posłanka naruszyła jego dobra osobiste i w związku z tym może spodziewać się pozwu.
Kontekst wcześniejszego zdarzenia
Posłanka odniosła się także do incydentu z 4 maja 2024 roku, kiedy to Marcin Kierwiński, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji, przemawiał podczas obchodów Dnia Strażaka na placu Piłsudskiego w Warszawie. W trakcie jego wystąpienia głos brzmiał wolno i zniekształcenie, co wywołało wątpliwości i pytania dotyczące stanu jego trzeźwości.
Minister wyjaśnił, że przyczyną tego problemu był „straszny pogłos” spowodowany trudnościami technicznymi z nagłośnieniem, a dodatkowo wynik badania alkomatem wykazał 0,0 promila, co ostatecznie potwierdziło jego wersję i rozwiało wszelkie wątpliwości.