„Podejrzany obiekt” na trasie Donalda Trumpa. Biały Dom reaguje
Donald Trump znalazł się w nietypowej sytuacji. Nieoczekiwanie trasę kolumny prezydenckiej zmieniono, a Biały Dom wydał komunikat w tej sprawie, tłumacząc, co stało za tą decyzją. Objazd wymusił „podejrzany obiekt”.
Trasa przejazdu kolumny, w której był Donald Trump, zmieniona
Jak podaje agencja Associated Press, do nieoczekiwanej sytuacji doszło w niedzielę 11 stycznia około godziny 18:20 czasu lokalnego. Wówczas kolumna samochodów Donalda Trumpa zmierzała na lotnisko Palm Beach International Airport na Florydzie, a wyjechała spod rezydencji Mar-a-Lago. Zwykle ta trasa zajmuje około 10 minut, lecz tym razem było zupełnie inaczej.
W trakcie kontroli zapewniającej bezpieczeństwo, służby natrafiły na „podejrzany obiekt”. To przyczyniło się do wdrożenia dodatkowych środków ostrożności, a należała do nich m.in. zmiana trasy. Podjęto decyzję, by kolumna prezydencka kontynuowała przejazd inną, okrężną drogą.
Jest reakcja BIałego Domu na „podejrzany obiekt”, znajdujący się na trasie kolumny prezydenckiej
Biały Dom wydał komunikat w sprawie niedzielnego zajścia, czyli zmiany trasy kolumny prezydenckiej, spowodowanej odkryciem „podejrzanego obiektu”. Nie wyjaśniono jednak, co dokładnie znaleziono.
Uzasadnione było dalsze dochodzenie, a trasa kolumny prezydenckiej została do tego odpowiednio przystosowana – powiedziała Karoline Leavitt, rzeczniczka prasowa Białego Domu.
Donald Trump został poproszony przez dziennikarzy o udzielenie komentarza na ten temat. Tuż przed wylotem wyjaśnił, że „nic nie wie” na ten temat i nie nza przyczyny zmiany trasy prezydenckiej kolumny.
Niecodzienne procedury. Taka zmiana już przed lotem Donalda Trumpa
Nie jest to koniec zmian spowodowanych niedzielną sytuacją, związaną z „podejrzanym obiektem”. Agencja Associated Press podaje, że w trakcie przejazdu kolumny prezydenckiej utworzono przez policjantów na motocyklach specjalną blokadę. W pewnym momencie niemal nie doszło do kolizji pomiędzy nimi, a furgonetkami jadącymi z komumną prezydenta.
Dodatkowo, na skutek wdrożonych dodatkowych środków ostrożności, nastąpiły pewne zmiany na lotnisku. Otóż prezydencki samolot umiejscowiono z innej strony lotniska, a dodatkowo jego wewnętrzne światła wyłączono. Anthony Guglielmi, rzecznik United States Secret Servise, wyjaśnił, dlaczego podjęto taką decyzję. Otóż przestawienie prezydenckiego Air Force One oraz wcześniejsza zmiana trasy kolumny miała charakter prewencyjny.