Stanowczy głos z Pałacu Prezydenckiego po decyzji Zełenskiego. „Powinien przeprosić Nawrockiego”
Szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, ostro skomentował na antenie Polsat News decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Minister ocenił ten krok jako skandaliczny i wywołujący poważne napięcia w relacjach polsko-ukraińskich.
Żądanie przeprosin od Wołodymyra Zełenskiego
W ocenie Marcina Przydacza to ukraiński przywódca powinien wyjść z inicjatywą kontaktu dyplomatycznego, aby załagodzić powstały kryzys. Zapytany o to, czy polski prezydent powinien zadzwonić do Kijowa, minister odpowiedział jednoznacznie:
[…] to chyba prezydent Zełenski powinien zadzwonić do prezydenta Polski i po pierwsze przeprosić, a po drugie wytłumaczyć całe to napięcie.
Polityk odniósł się również do propozycji prezydenta Karola Nawrockiego, który zawnioskował o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Marcin Przydacz podkreślił, że nie wyobraża sobie, aby premier Donald Tusk zablokował tę decyzję i odmówił kontrasygnaty, dodając, że szef rządu musi wykazać się elementarnym wyczuciem i stanąć po stronie polskich ofiar, a nie „bohaterów z UPA”.
Zobacz więcej: Kierowcy wyjadą na drogi i mocno się zdziwią. Nowe przepisy od 1 czerwca, posypią się mandaty
Podłoże decyzji Kijowa
Zdaniem szefa BPM kontrowersyjny krok Wołodymyra Zełenskiego może mieć bezpośredni związek z wewnętrzną sytuacją polityczną na Ukrainie, w tym z planowanymi wyborami i próbą budowania własnej narracji politycznej. Przydacz zasugerował również, że mogła to być celowa próba podzielenia polskiej sceny politycznej.
Jednocześnie poinformował, że Kancelaria Prezydenta oczekuje na szczegółową notatkę z rozmowy, którą wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przeprowadził z ambasadorem Ukrainy w Polsce.
Zobacz więcej: 2590 zł dopłaty do wakacji na rękę od ZFŚS. Dostanie każdy, dochód nie ma znaczenia
Przyszłość polskiej pomocy dla Ukrainy
W obliczu postulatów polityków opozycji dotyczących wstrzymania pomocy wojskowej czy finansowania systemu Starlink, Marcin Przydacz tonował emocje, wskazując na Rosję jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Zauważył jednak, że w kwestii wsparcia dla Kijowa „można pewne elementy zmieniać”. Jako alternatywne rozwiązanie zaproponował inne działania o charakterze politycznym:
Można coś czasami troszkę później przesłać, można czasami wysłać inny sygnał. Coś się może zepsuć, coś może zostać remontowane.
Zdaniem ministra najlepszym natychmiastowym krokiem ze strony Polski byłoby obecnie „odmrożenie” prezydenckiego projektu ustawy dotyczącej zakazu gloryfikacji banderyzmu.