Niebywałe sceny na komendzie. Wys***eliła broń, z której wcześniej pos***elono 2-latkę
Zaledwie kilka dni po tym, jak przypadkowo została postrzelona 2-latka, doszło do kolejnego niepokojącego zdarzenia. Broń znajdująca się w pomieszczeniu służbowym, którą zabezpieczono jako materiał dowodowy, wystrzeliła.
Wystrzeliła broń. Kilka dni wcześniej raniła dziewczynkę
Jak podaje RMF FM, na Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie) doszło do zatrważającego zdarzenia. W pomieszczeniu służbowym znajdowała się broń myśliwska, która niespodziewanie wystrzeliła. Wcześniej zabezpieczono ją jako materiał dowodowy po tym, jak raniła 2-letnią dziewczynkę. Stacja informuje, że w wyniku wystrzału nikt nie został ranny, a śledztwem ws. zaistniałej sytuacji zajmie się Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.
Dramat w woj. warmińsko-mazurskim. 2-latka raniona po wystrzale broni
Dramat rozegrał się w niedzielę 25 stycznia w Tylkowie pod Pasymiem (woj. warmińsko-mazurskie). To właśnie tam 2-latka została raniona w stopę po wystrzale broni należącej do dziadka. Sztucer był nabity i znajdował się w przedpokoju, oparty o ścianę. Policja podaje, że dziewczynka najprawdopodobniej przewróciła go przypadkiem, po czym nastąpił strzał.
Dziecko trafiło do szpitala dziecięcego w Olsztynie. Tam lekarze operowali 2-latkę, która przeszła rekonstrukcję uszkodzonych tkanek stopy. Możliwe, że będzie wymagała również rehabilitacji. Jednocześnie przedstawiciele placówki medycznej przekazali, że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Dziecko ranione strzałem z broni. Dziadek w ogniu krytyki
Broń należy do dziadka postrzelonej 2-latki, który jest myśliwym. Jak poinformował w rozmowie z PAP zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczytnie, Krzysztof Batycki, wszczęto postępowanie ws. nieumyślnego narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Po zaistniałej sytuacji Polski Związek Łowiecki wydał komunikat, w którym podkreślono, że dziadek dziewczynki jest „myśliwym z wieloletnim stażem”. Jednocześnie organizacja podkreśliła, że zamierza współpracować z organami ścigania, by tym samym pomóc wyjaśnić całą sytuację.
Bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi – podkreślono.
W rozmowie z „Super Expressem” Marcin Możdżonek, prezes Polskiego Związku Łowieckiego zaznaczył, że z całą stanowczością potępia łamanie przepisów i narażanie na niebezpieczeństwo inne osoby. Dodatkowo podkreślił, że PZŁ wszczął procedury dyscyplinarne.
Ten użytkownik rażąco złamał przepisy bezpieczeństwa i naraził własną rodzinę. To wymaga największego potępienia i oczywiście pociągnięcia do odpowiedzialności karnej. Tu działają już organy ścigania. Także jako PZŁ natychmiast wszczęliśmy procedury dyscyplinarne. Choć to nie było polowanie, a użytkowanie broni jak każde inne, to nie ma naszej zgody na łamanie prawa przez naszych członków. Ostatecznie w całej sytuacji jednak najważniejsze jest, że dziewczynce nic już nie zagraża – tłumaczył.