Nie żyje 45-latek. Pojechał do szpitala nastawić bark, zmarł na SOR
45-letni Maciej w połowie stycznia 2026 roku został przywieziony przez karetkę na SOR Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Pomocy medycznej szukał z powodu zwichniętego barku. Rodzina utrzymuje, że zmarł po podaniu znieczulenia.
Nie żyje 45-latek. Zmarł na SOR
O sprawie powiadomili prokuraturę pracownicy oddziału. Z pisma, które wysłali do Prokuratury Rejonowej w Radomiu, wynika, że lekarz SOR, który miał nastawić bark pana Macieja, nie wezwał anestezjologa do podania znieczulenia ogólnego. Sam nie posiadał stosownych kwalifikacji. Co więcej, miał nie podpiąć urządzeń monitorujących czynności życiowe mężczyzny.
Pracownicy szpitala utrzymują, że dopiero po 20 minutach inny członek personelu zorientował się, że pacjent nie oddycha. Mimo podjętej reanimacji, jego życia nie udało się uratować. Przyczyną śmierci miało być uszkodzenie mózgu w wyniku niedotlenienia.
Autorzy zawiadomienia do prokuratury opisali zachowanie lekarza, który przeprowadzał zabieg. Na uwagę, że błędem było niepodpięcie monitorów, miał ich straszyć, że jak ta sprawa „wyjdzie”, to on się postara, żeby stracili pracę – komentował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prokurator Cezary Ołtarzewski.
Szpital nie odpowiada na pytania dziennikarzy
Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Radomiu odmawia rozmów z dziennikarzami na temat zdarzenia. W krótkim komunikacie poinformowano, że trwa postępowanie wyjaśniające. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” donoszą, że po 2025 roku NFZ nałożył na placówkę karę za niezapewnienie zgodnej z przepisami obsady lekarskiej na oddziale ratunkowym.
W maju 2024 roku pogotowie przywiozło do szpitala na Józefowie nieprzytomnego mężczyznę. Okazało się wtedy, że na SOR-ze nie ma lekarza. Reanimację przez 20 minut prowadziły pielęgniarki, jednocześnie próbowano wydzwonić jakiegoś lekarza. Dwóch, kardiolog i ortopeda, odmówiło zejścia ze swoich oddziałów. Dopiero po 20 minutach z oddziału intensywnej opieki medycznej przybiegł lekarz anestezjolog i przejął akcję ratunkową. Niestety, bez pozytywnego skutku – czytamy.
Anestezjolog miał wpisać w systemie informatycznym szpitala notatkę o braku odpowiedniej obsady. Sprawa trafiła do prokuratury, a śledztwo jest w toku. To jednak nie wszystkie przypadki dotyczące radomskiego szpitala, które mają zostać przeanalizowane.
Rodzina zmarłego zabiera głos
Rodzina pana Macieja ma żal do szpitala, że nikt nie poinformował ich, co się stało i kto ponosi odpowiedzialność za śmierć 45-latka. Ich zdaniem doszło do poważnego zaniedbania ze strony lekarza.
Nie możemy się z tym pogodzić. Maciej nie żyje, musiałyśmy z mamą organizować mu pogrzeb. Nie możemy się też pogodzić z tym, że nikt nam nie wyjaśnił, co się stało i kto ponosi odpowiedzialność za jego śmierć. Szpital nas po prostu zbył – mówiła w rozmowie z mediami Magdalena, siostra zmarłego.