Koszmar na trasie S7. Nie żyją dwie osoby, lądował śmigłowiec LPR
Na trasie S7 w Łomiankach doszło do masowego zderzenia samochodów osobowych, w którym śmierć poniosły dwie osoby, w tym nastoletni chłopiec. Służby ratunkowe przez wiele godzin pracowały na miejscu, a jedna z najważniejszych arterii komunikacyjnych stolicy została całkowicie sparaliżowana.
Wypadek na trasie S7
Do wypadku doszło w niedzielę, 12 kwietnia, tuż przed godziną 18:00. Na wiadukcie w rejonie skrzyżowania ulic Kolejowej i Brukowej zderzyły się cztery pojazdy. Siła uderzenia była tak duża, że jeden z samochodów dachował.
Bilans zdarzenia jest wstrząsający. Na miejscu zginęła kobieta oraz nastoletni chłopiec. Jedna osoba w stanie ciężkim została zabrana do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR). Łącznie 11 osób uczestniczyło w tym zdarzeniu.
Zobacz więcej: Donald Trump uderza w papieża Leona XIV. Ostre słowa obiegły świat
Makabryczny wypadek na DK7 w podwarszawskich Łomiankach. 2 osoby nie żyją, jedna reanimowana. Droga zablokowana. Domniemany sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Szczegóły w linku poniżej 🔽🔽https://t.co/IBhsSP2teb pic.twitter.com/TOuUCdrIDe
— Miejski Reporter (@MiejskiReporter) April 12, 2026
Wielogodzinne utrudnienia i śledztwo
Droga S7 w miejscu wypadku została całkowicie zablokowana w obu kierunkach, co spowodowało ogromne korki na wyjeździe z Warszawy w stronę Gdańska. Policja natychmiast wyznaczyła objazdy, jednak utrudnienia trwały do późnych godzin nocnych.
Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, pracowali biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
Dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia będą wyjaśniane pod nadzorem prokuratora – poinformowała podkomisarz Monika Kaczyńska ze stołecznej policji.
Śledczy badają, co było bezpośrednią przyczyną karambolu.
Zobacz więcej: Pył znad Sahary nadciąga do Polski. IMGW ostrzega, Polacy muszą wiedzieć