Zaskakujące sceny na pogrzebie Litewki. W telewizji tego nie pokazali, ludzie zaczęli krzyczeć
Uroczystość pogrzebowa Łukasza Litewki odbyła się w środę, 29 kwietnia. W ostatnim pożegnaniu posła wzięły udział tłumy żałobników. Niedługo po zakończeniu mszy świętej sytuacja stała się napięta. Reporter „Faktu” nagrał spięcie między żałobnikami a funkcjonariuszami policji. Ludzie nagle zaczęli krzyczeć.
Pogrzeb Łukasza Litewki
Pogrzeb tragicznie zmarłego Łukasza Litewki rozpoczął się 29 kwietnia o godzinie 13:30. Ostatnie pożegnanie posła odbyło się w kościele pw. św. Joachima w Sosnowcu. Msza święta została odprawiona przez biskupa diecezji sosnowieckiej Artura Ważnego, który podczas kazania powiedział wiele poruszających słów na temat zmarłego posła.
Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, by czynić świat jaśniejszym. Łukasz udowodnił, że najgłośniej mówi serce, które wcale nie musi podnosić głosu, by usłyszały je tysiące – mówił duchowny.
Tłumy na pogrzebie Łukasza Litewki
Pogrzeb parlamentarzysty miał charakter państwowy. W ceremonii wzięło udział wielu kluczowych polityków, w tym prezydent Karol Nawrocki z żoną i premier Donald Tusk, którzy zasiedli w jednej ławie. Na uroczystości zjawili się także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, wicepremier Krzysztof Gawkowski, wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat i szefowa klubu Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska.
Łukasz Litewka znany był ze swojej działalności społecznej i charytatywnej. Działania posła wzbudzały podziw i szacunek wśród społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że na jego pogrzebie zjawiły się tłumy żałobników. Z uwagi na charakter ceremonii i obecność ważnych osób, teren był zabezpieczony przez funkcjonariuszy policji.
Zaskakujące, co wydarzyło się tuż po mszy
Do kościoła, w którym odbywała się msza pogrzebowa, mogły wejść tylko i wyłącznie osoby zaproszone. Po jej zakończeniu nastąpiła część uroczystości na cmentarzu, która z kolei miała charakter prywatny i była przeznaczona tylko i wyłącznie dla najbliższych zmarłego. Reporter „Faktu” relacjonował, że niektórzy żałobnicy chcieli opuścić plac przed zakończeniem mszy świętej, by zobaczyć trumnę Łukasza Litewki.
Wiele części placu zostało zabezpieczone przez policję, by uniemożliwić osobom postronnym wejście na cmentarz. Przy jednej z bram powstał zator, a sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Wielu żałobnikom puściły emocje i z tłumu można było usłyszeć okrzyki frustracji.
To pogrzeb czy więzienie?; Przyszliśmy pożegnać kolegę z osiedla, a nie możemy wrócić do domu; Kondukt miał być dla wszystkich, jesteśmy jego przyjaciółmi – krzyczeli ludzie.
Część z osób, które utknęły między barierkami, skarżyła się, że jest im słabo. Funkcjonariusze policji uniemożliwili wyjście osobom, które chciały zobaczyć trumnę, co również spotkało się z dużym niezadowoleniem. Policjanci, pytani przez reportera „Faktu”, wyjaśniali wprost, że mają swoje polecenia, których muszą przestrzegać. Apelowali też o cierpliwość.