Rosjanie opublikowali listę wrogów. Polska bardzo wysoko
Polska na czele „czarnej listy” Rosji
Polska znalazła się na pierwszym miejscu wśród krajów uznawanych przez Rosjan za wrogie, ponieważ Kreml konsekwentnie prowadzi kampanię informacyjną. Rosyjskie media państwowe przedstawiają Polskę jako państwo „rusofobiczne” i „marionetkę” Stanów Zjednoczonych, co wpływa na opinie obywateli.
Dodatkowo Kreml oskarża rząd w Warszawie o promowanie antyrosyjskich działań w Unii Europejskiej i NATO. Polska jednoznacznie wspiera Ukrainę, zarówno politycznie, jak i militarnie, co Kreml przedstawia jako agresję. Włączenie Litwy do tej samej kategorii pokazuje, że Moskwa postrzega całą wschodnią flankę NATO jako jednolite zagrożenie, co dodatkowo wzmacnia narrację propagandową.
Dzięki tej kampanii rosyjskie społeczeństwo przekonuje się, że zagrożenie pochodzi z zewnątrz, a Polska i Litwa odgrywają w tej wizji świata kluczową rolę. Kreml wykorzystuje strach i historyczne resentymenty, aby konsolidować społeczeństwo wokół władzy i odwracać uwagę od problemów wewnętrznych.
Zobacz więcej: Zostały godziny. RCB alarmuje, fragmenty rakiety mogą spaść nad Polską
Sojusznicy Rosji
Sondaż wskazuje również, które państwa Rosjanie postrzegają jako sprzymierzeńców lub przyjazne. Na liście znalazły się przede wszystkim Białoruś, Chiny, Kazachstan, Indie i Korea Północna. Z wyjątkiem Indii, są to kraje o ustrojach autorytarnych lub represyjnych, które podzielają z Rosją niechęć do zachodniego modelu demokracji. Dzięki nim Rosja czuje się względnie bezpiecznie, budując alternatywny blok polityczny wobec Zachodu.
Mechanizm strachu w Rosji
Powszechne poczucie osaczenia nie jest w Rosji naturalne, lecz starannie kształtowane przez propagandę i działania hybrydowe. Kreowanie wroga zewnętrznego pozwala władzom konsolidować społeczeństwo wokół siebie i usprawiedliwiać wewnętrzne problemy gospodarcze oraz ograniczanie swobód obywatelskich.
Narracja „oblężonej twierdzy” przedstawia Rosję jako ostatni bastion tradycyjnych wartości, samotnie stawiający czoła „agresywnemu Zachodowi”. W tym kontekście wskazanie Polski jako lidera wrogiego obozu jest dla Kremla niezwykle wygodne.