Nie pomógł nawet śmigłowiec LPR. Tragiczna śmierć na prywatnej posesji
W sobotę ok. godziny 11:30 w Dylakach doszło do tragicznego wypadku. Podczas wycinki drzewa na prywatnej posesji spadający pień przygniótł 52-letniego mężczyznę. Podjęto próby reanimacji, jednak jego życia nie udało się uratować.
Tragiczna śmierć na prywatnej posesji
Dylaki to wieś w Polsce, położona w województwie opolskim, w odległości 28 km od Opola. Na pewno żaden z mieszkańców nie mógł przypuszczać, że sobota 7 marca zacznie się w ich spokojnej miejscowości w tak tragiczny sposób.
Około godziny 11:30 spadający pień przygniótł 52-letniego mężczyznę. Miało to miejsce podczas wycinki drzewa. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe, w tym ratownictwa lotniczego, jednak pilnie podjęta reanimacja okazała się nieskuteczna. Mężczyzna zmarł na miejscu zdarzenia.
Na miejscu pracuje prokurator oraz grupa operacyjno-procesowa z udziałem technika kryminalistyki. Ich zadaniem jest ustalić dokładne okoliczności, w jakich doszło do tragedii. Informacje te potwierdziła kom. Agnieszka Żyłka, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu.
To nie jedyna taka śmierć w ostatnich dniach
Niestety, w czwartek w podobnych okolicznościach doszło do innej tragedii. W masywie leśnym na terenie Mszany Dolnej (woj. małopolskie) znaleziono ciało 64-letniego mężczyzny. Według ustaleń limanowskiej policji, mężczyzna wykonywał prace związane z wycinką drzew, gdy przewrócił się na niego ciągnik rolniczy.
W akcji brały udział cztery zastępy straży pożarnej, które zabezpieczały miejsce zdarzenia i wspierały pozostałe służby. Czynności na miejscu prowadziła grupa dochodzeniowo-śledcza z technikiem kryminalistyki. Ciało mężczyzny zabezpieczono, by wykonać sekcję zwłok i ustalić dokładną przyczynę śmierci, wstępnie jednak wykluczono udział osób trzecich.