Marcin Kierwiński nie wytrzymał w Sejmie. Z mównicy zaatakował posłów PiS
Czwartkowe obrady Sejmu, mające miejsce 8 stycznia, przyniosły ogromne emocje. Podczas nich doszło do ostrego spięcia. Marcin Kierwiński podczas swojej wypowiedzi nie wytrzymał i wprost z mównicy nazwał polityków Prawa i Sprawiedliwości „hienami”. Jego wypowiedź padła w kontekście gwałtu na policjantce.
Awantura w Sejmie. Posłowie PiS zaatakowali słownie Marcina Kierwińskiego
Podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu doszło do mocnej wymiany zdań pomiędzy politykami. Poruszono wówczas sprawę gwałtu na policjantce. Do zdarzenia doszło w Piasecznie, a sprawcą brutalnego napadu miał być jeden z dowódców tamtejszych oddziałów prewencji policji.
W trakcie 49. posiedzenia Sejmu poseł Jarosław Sachajko odniósł się do sprawy i zarzucił władzy tuszowanie afery. Po nim głos zabrał Paweł Jabłoński z Prawa i Sprawiedliwości. Krytycznie mówił o Marcinie Kierwińskim, szefie MSW.
To, co stało się w Piasecznie, to pańska odpowiedzialność. Wiadomo, że nie da się każdego przypilnować, ale tam doszło do libacji alkoholowej. Przez kilkanaście godzin ten gwałciciel mógł sobie chodzić po wolności, dopiero potem został zatrzymany – mówił.
Marcin Kierwiński nie wytrzymał. Nazwał polityków PiS „hienami”
Tuż po tym Marcin Kierwiński zjawił się przy mównicy i zaczął przemawiać do polityków Prawa i Sprawiedliwości. Bezpardonowo nazwał ich „hienami” oraz odniósł się do sprawy gwałtu na policjantce. Nie zostawił na nich suchej nitki, to była mocna reakcja, jednocześnie pełna emocji.
Zdecydowałem się zabrać głos, bo nie mogę już słuchać tego, jak się zachowujecie, hieny z PiS-u. Jesteście hienami. Na krzywdzie tej kobiety robicie ohydne politikierstwo. W tej sprawie reakcja polskiej policji była natychmiastowa. W ciągu 12 godzin ten gość trafił do aresztu i siedzi za kratkami. Został zawieszony w czynnościach służbowych, uruchomiony proces wydalania tego człowieka z polskiej policji, bo nie ma w polskiej policji miejsca dla osób, które dopuszczają się tak ohydnych czynów i tym się różnimy od was, że my w takich sprawach reagujemy. Twardo i natychmiast. Nie tuszujemy niczego tak, jak wyście to robili – grzmiał z mównicy.
Marcin Kierwiński nie wytrzymał. Mocne słowa wprost z sejmowej mównicy
Marcin Kierwiński wyjaśnił, jak wyglądają działania przeprowadzone po sytuacji, która miała miejsce w Piasecznie. Zostały wdrożone dodatkowe trzy postępowania kontrolne. Jednocześnie zaznaczył, że nie ma tu mowy o tuszowaniu sprawy.
W tej sprawie wdrożone zostały trzy postępowania kontrolne, dodatkowo oprócz tych decyzji, które zostały podjęte. Postępowanie przeprowadzone przez Komendę Stołeczną Policji dot. tego, co zdarzyło się, jeżeli chodzi o tę imprezę, libację, jak to nazywacie, postępowanie, jeżeli chodzi o komendanta głównego Policji i od razu został uruchomiony Inspektor Nadzoru Wewnętrznego w MSWiA. W tej sprawie będą dalsze decyzje, żeby była jasność, bo my nie będziemy niczego tuszować – tłumaczył.
Minister spraw wewnętrznych zwrócił się bezpośrednio do Mariusza Błaszczaka, czyli byłego szefa MON. Wspomniał o dawnym, jego zdaniem, tuszowaniu spraw i zdecydowanie nie gryzł się w język. Wypomniał politykom Prawa i Sprawiedliwości sytuacje sprzed lat.
Wy macie czelność mówić coś o tuszowaniu spraw. Panie Błaszczak, co było w żandarmerii? Co było, co było? […] kwestie tuszowania granatnika i kompromitacji waszego komendanta głównego policji? – pytał.
Na sam koniec poprosił wszystkich, by uszanowali policjantkę, która padła ofiarą brutalnego ataku. Przypomniał, że kobieta ta potrzebuje pomocy i spokoju, które otrzymuje, a zbędne jest w tej sprawie szczucie oraz politykierstwo.
Ta policjantka, która została zgwałcona, potrzebuje pomocy, potrzebuje wsparcia i to dostaje. Nie potrzebuje waszego szczucia, nie potrzebuje waszego politykierstwa – tłumaczył.