Polska reaguje na groźby Rosji. „Tu widać różnicę między naszymi państwami”
W trakcie świąt Bożego Narodzenia pojawił się nowy wątek w sporze dyplomatycznym między Polską a Rosją. Chodzi o budynek byłego Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Gdańsku, który mimo cofnięcia zgody na jego funkcjonowanie, wciąż nie został przekazany stronie polskiej.
Rosja ostrzega przed „konsekwencjami”
Do sytuacji odniosła się rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa. W swojej wypowiedzi zasugerowała, że przejęcie budynku przez stronę polską może spotkać się z reakcją Moskwy.
„Ci, którzy chcą „przejąć” budynek Konsulatu Generalnego Rosji w Gdańsku, powinni dokładnie rozważyć konsekwencje takiego posunięcia” – stwierdziła, dodając, że Rosja wielokrotnie pokazywała, jak reaguje na – jej zdaniem, niesprawiedliwe działania wobec tego kraju.
Drzwi zamknięte przed polskimi urzędnikami
Budynek przy ul. Batorego w Gdańsku formalnie przestał pełnić funkcję konsulatu we wtorek o północy. Tego samego dnia podjęto próbę jego przejęcia przez polskie służby i urzędników miejskich. Jak poinformowała kierowniczka referatu prasowego Urzędu Miasta w Gdańsku, nikt jednak nie otworzył drzwi, a obiekt nie został przekazany stronie polskiej.
Dlaczego konsulat został zamknięty?
Decyzję o cofnięciu zgody na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku ogłosił 19 listopada szef polskiego MSZ. Jak tłumaczył, była to odpowiedź na rosyjskie akty dywersji wymierzone m.in. w infrastrukturę kolejową na terenie Polski. Zamknięcie placówki miało być jasnym sygnałem sprzeciwu wobec działań Federacji Rosyjskiej.
Ostra odpowiedź polskiego MSZ
Na słowa Marii Zacharowej zareagował rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. W mediach społecznościowych podkreślił różnice w podejściu obu państw.
„Tu wyraźnie widać różnicę między naszymi państwami. Polska chce rozstrzygnąć kwestię własności budynku po konsulacie Rosji w ramach prawa. W odpowiedzi Rosja w Boże Narodzenie zabiera głos i próbuje zastraszać. Siła argumentów, a nie argumenty siły” – napisał na portalu X.