Pan Marian zjadł hummus, teraz walczy o życie. Rodzina prosi tylko o jedno
Rodzina pana Mariana mierzy się z niewyobrażalną tragedią, która zaczęła się we wrześniu 2025 roku od zwykłego posiłku. Zdrowy styl życia doprowadził do kontaktu z jedną z najgroźniejszych substancji na świecie.
Toksyna w zdrowym posiłku
To, co spotkało pana Mariana, brzmi jak scenariusz filmu grozy. Przyczyną tragedii okazał się posiłek, który uchodzi za symbol zdrowego odżywiania.
Mój tata zatruł się najsilniejszą trucizną, jaka istnieje w naturze. Toksyną botulinową. Trucizna była najpewniej w hummusie, posiłku kojarzonym ze zdrowym odżywianiem.
Sytuacja była dramatyczna, ponieważ początkowo lekarze nie potrafili postawić właściwej diagnozy, co uniemożliwiło szybkie podanie odtrutki.
Nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Tata był reanimowany przez piętnaście minut i trafił na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie spędził sto dni. Przeszedł najcięższą postać zatrucia toksyną. Wszystkie nerwy zostały porażone. Aparatura przejęła każdą czynność życiową.
Zobacz więcej: Popularny lek pilnie wycofany z aptek w całej Polsce. Wydano komunikat
Efekty zatrucia
Toksyna botulinowa doprowadziła do całkowitego paraliżu. Pan Marian przez długi czas zachowywał pełną świadomość, nie mogąc w żaden sposób zareagować na bodźce zewnętrzne.
Doświadczył zamknięcia w ciele, bez możliwości wykonania najmniejszego ruchu, czy wydobycia głosu. Po kilku dniach zauważyłam, że tata jest w stanie ścisnąć mój palec i udało nam się komunikować dzięki dyktowaniu alfabetu.
Co ciekawe, ten sam posiłek jadła również żona pana Mariana. W jej przypadku pomoc przyszła jednak na czas:
W innym szpitalu, o profilu zakaźnym, natychmiast otrzymała antytoksynę. Po tygodniowej hospitalizacji mama mogła wrócić do domu.
Zobacz więcej: Pożar basenu w polskim mieście. Pilna ewakuacja 70 osób, służby w akcji
Ogromne koszty leczenia
Obecnie pan Marian przebywa w prywatnym ośrodku. Choć robi ogromne postępy, zaczął rozmawiać i samodzielnie jeść, wciąż jest podłączony do aparatury wspomagającej oddychanie.
Od pięciu miesięcy tata jest pod respiratorem. […] Niestety, ponieważ tata jest unieruchomiony i podłączony do respiratora, nie otrzymał możliwości refundowanej rehabilitacji. […] Prywatny ośrodek to ogromne koszty, sięgające czterdziestu tysięcy miesięcznie.
Rodzina nie traci nadziei, bo jak pisze córka Anna: „z naukowych źródeł wiemy, że powrót do całkowitego zdrowia jest możliwy”. Potrzeba jednak czasu i ogromnych nakładów finansowych na intensywną fizjoterapię i terapię oddechową. Zbiórkę na powrót do zdrowia Pana Mariana znajdziemy TUTAJ.