Ogień i kłęby dymu widać z bardzo dużej odległości. W akcji 200 strażaków i 2 samoloty
Tuż pod Warszawą płonie nawet 20 ha lasu. W wielogodzinną walkę z żywiołem zaangażowano policyjny śmigłowiec Black Hawk, samoloty typu Dromader i zbiorniki na wodę Bambi Bucket. Ogień przemieszcza się w stronę Drogi Krajowej nr 50.
Płonie 20 ha lasu w Wołominie
Dziś 28 maja wybuchł pożar we wsi Międzyleś, w pobliżu rezerwatu przyrody Grabicz w Wołominie (woj. mazowieckie). Ogień po raz pierwszy pojawił się tam około godziny 13:00. Początkowo płomienie objęły tylko 2,5 tys. m² obszaru leśnego, jednak obecnie może palić się nawet 20 ha. Informację o potencjalnej skali zagrożenia przekazał portal Miejski Reporter (MR), jednak prawdziwy rozmiar pożaru nie jest jeszcze potwierdzony.
Policyjni lotnicy znowu w akcji 🚁
— Polska Policja 🇵🇱 (@PolskaPolicja) May 28, 2026
🔥W związku z pożarami w okolicach Rezerwatu Przyrody Grabicz w Wołominie do działań gaśniczych zadysponowany został policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk z Zarządu Lotnictwa Policji GSP KGP.
🚨Nasza załoga wraz ze strażakami JRG nr 7 @KGPSP… pic.twitter.com/HLjHR1UO8S
Śmigłowiec Black Hawk i Bambi Bucket
W akcji gaśniczej według MR ma brać udział 45 zastępów straży pożarnej, czyli przeszło 200 strażaków. To funkcjonariusze warszawskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej (JRG) nr 7. W działania zaangażowany jest także policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk z Zarządu Lotnictwa Policji GSP KGP. Pojawiły się tam także dwa samoloty gaśnicze Dromader, należące do Lasów Państwowych.
Co więcej do akcji rozdysponowano specjalny zbiornik na wodę. Urządzenie zwane Bambi Bucket ma pojemność 3 tys. litrów i umożliwia kompleksowe tłumienie płomieni z powietrza.
Brak ofiar i poszkodowanych
W rozmowie z Polską Agencją Prasową straż pożarna z Warszawy poinformowała, że jak dotąd w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Jak poinformował bryg. Łukasz Darmofalski, rzecznik jednostki:
Nie ma informacji o osobach poszkodowanych ani zagrożeniu dla okolicznych miejscowości.
Po wielu godzinach żywioł wciąż pozostaje jednak nieopanowany. Według strażaków największym utrudnieniem jest silny wiatr. To jego podmuchy efektywnie przesuwają do przodu czoło pożaru. Znacznie utrudnia to stłumienie płomieni. Chociaż nie zarządzono póki co ewakuacji, ogień przesuwa się w kierunku wschodu i Drogi Krajowej nr 50.