Koszmarny wypadek na IO. W środku nocy ze szpitala nadszedł komunikat
Dramatyczny upadek, helikopter ratunkowy i dwie operacje we włoskim szpitalu – tak zakończył się olimpijski sen Lindsey Vonn. Amerykańska legenda narciarstwa alpejskiego po raz pierwszy od wypadku opowiedziała w mediach społecznościowych o bólu, odwadze i niespełnionych marzeniach, które towarzyszyły jej podczas startu w igrzyskach.
Powrót Lindsey Vonn mimo kontuzji
Lindsey Vonn to jedna z największych ikon narciarstwa alpejskiego. Przez lata dominowała w Pucharze Świata, zdobywała medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. W ubiegłym roku, po ponad pięciu latach przerwy, 41-letnia zawodniczka postanowiła wznowić karierę i powalczyć o kolejny olimpijski medal, mimo poważnych problemów zdrowotnych.
Zobacz więcej: Tomasiak ledwo zdobył medal, a tu takie wieści. Pilny komunikat PZN, zapadła decyzja
Uraz na trasie
Tuż przed igrzyskami Vonn doznała poważnego urazu – zerwała więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie. Wielu ekspertów uważało wtedy, że jej olimpijskie marzenia zakończyły się zanim się zaczęły. Amerykanka jednak zdecydowała się ryzykować i stanęła na starcie we Włoszech.
Podczas rywalizacji straciła równowagę i upadła na stok. Zawodniczka nie była w stanie samodzielnie wstać i helikopter przetransportował ją do szpitala, gdzie przeszła dwie operacje stabilizujące złamaną nogę.
Zobacz więcej: Trudno uwierzyć, kim są rodzice Kacpra Tomasiaka. Zaskoczenie to mało powiedziane
Oświadczenie Lindsey Vonn
W poniedziałek Lindsey Vonn zabrała głos w mediach społecznościowych.
Wczoraj moje marzenie o igrzyskach olimpijskich nie potoczyło się tak, jak sobie wymarzyłam – napisała w poruszającym wpisie na Instagramie.
Zaznaczyła, że wypadek nie miał związku z wcześniejszą kontuzją i był efektem nieprzewidzianego zahaczenia ręką o bramkę, co spowodowało złożone złamanie kości piszczelowej.
Lindsey Vonn dramatycznie kończy olimpijskie marzenia
Mimo bólu i rozczarowania Lindsey Vonn nie ukrywa dumy ze swojego startu.
Niczego nie żałuję. Stanie na linii startu było zwycięstwem samym w sobie. Próbowałam. Marzyłam. Skoczyłam. Mam nadzieję, że jeśli wyniesiecie coś z mojej podróży, to to, że warto mieć odwagę decydować się na wielkie wyzwania. Życie jest zbyt krótkie, żeby nie ryzykować – podkreśliła.