Koszmar w Warszawie, nie żyje dwóch mężczyzn. „Córeczko, przepraszam…”
Tragedia na Żoliborzu w Warszawie. Z jednego z mieszkań wyskoczył 68-latek. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli zwłoki w zaawansowanym stanie rozkładu. Trwa śledztwo, pojawiły się też nowe ustalenia w tej sprawie.
Tragedia na Żoliborzu
W ostatnich dniach mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Powązkowskiej zaczęli skarżyć się na nieprzyjemny zapach. Szybko ustalono, że smród wydobywał się z jednego z mieszkań. Według sąsiadów, zamieszkiwała je dwójka braci – 61-letni Roman D. i 68-letni Dariusz D.
Zapach był niezwykle intensywny, a bracia nie otwierali drzwi sąsiadom. Postanowiono więc zadzwonić na policję. Służby zjawiły się w bloku i zapukały do drzwi. Wtedy doszło do tragedii.
Czytaj także: Skandal na maturze 2026. Telefony na sali i pierwsze unieważnione egzaminy
Tragedia w Warszawie
Policja nie mogła dostać się do mieszkania, a wydobywający się z niego zapach wskazywał na ogromną tragedię. Wezwano straż pożarną i podjęto próbę wejścia przez balkon. Niestety wtedy z drugiej strony bloku otworzyło się okno od zamkniętego mieszkania. Wyskoczył z niego 68-letni Dariusz D.
Mężczyzna najpewniej miał przywiązaną linę do szyi, jednak ta nie wytrzymała i senior runął z III piętra. Nie było szans na ratunek i 68-latek zginął na miejscu. To niestety nie był koniec przerażających wieści.
Zobacz też: W Polskę uderzą potężne burze z gradem. W tych regionach możliwe trąby powietrzne
Zwłoki w mieszkaniu na Żoliborzu
Po wejściu do mieszkania, z którego wyskoczył Dariusz D., dokonano przerażającego odkrycia. W lokalu znaleziono zwłoki w składzie zaawansowanego rozkładu. Miejsce zdarzenia zabezpieczyli technicy, a ciało trafiło na sekcję, która potwierdzi tożsamość ofiary.
Śledczy badają okoliczności dramatu w Warszawie. Jak ustaliła redakcja „Faktu”, bracia nadużywali alkoholu i byli notowani przez policję. Nieoficjalnie mowa jest także o liście pożegnalnym, który zostawiła jedna z ofiar. Według „Faktu”, zaczyna się od słów – „Córeczko, przepraszam”.