5-letni chłopczyk zginął na pasach. Dramatyczne relacje świadków
W poniedziałek 19 stycznia w Warszawie doszło do tragicznego wypadku. Zderzyły się dwa samochody. Jeden z nich uderzył w grupę pieszych znajdujących się nieopodal przejścia. W wyniku zdarzenia śmierć poniósł 5-letni chłopiec. Świadkowie zabrali głos.
Tragiczny wypadek w Warszawie. Nie żyje 5-letni chłopiec
W poniedziałek 19 stycznia na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej na Pradze Południe w Warszawie doszło do wypadku samochodowego. Jak wynika z informacji podawanych przez Komendę Stołecznej Policji, 28-letnia kierująca Fordem podczas wykonywania manewru skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa. Doszło do zderzenia z Toyotą, która z kolei uderzyła w ludzi znajdujących się przy przejściu dla pieszych. Cztery osoby, w tym 5-letni chłopiec, zostały poszkodowane.
Na miejsce zdarzenia wezwano służby, które błyskawicznie ruszyły do pomocy. Lekarze oraz ratownicy walczyli o chłopca, lecz jego życia nie udało się uratować. Kierowcy obydwu pojazdów byli trzeźwi. Prokurator podjął decyzję o ich zatrzymaniu.
Tragiczny wypadek w Warszawie. Świadkowie zabrali głos
Dzień po tragedii na miejscu zdarzenia wciąż pojawiają się mieszkańcy Warszawy, którzy chcą upamiętnić 5-latka. Przy drodze można zauważyć maskotki, znicze i kwiaty. Ich ilość wciąż rośnie. Dziennikarze Super Expressu dotarli do świadków tragedii. Kobieta, która pojawiła się na skrzyżowaniu przed przyjazdem karetki, zdradziła, że od początku była przekonana, że dziecko nie przeżyje.
Nie widziałam samego wypadku, ale byłam tu wczoraj, kiedy przyjechało pogotowie. To dziecko praktycznie od początku nie żyło. Nie było żadnych szans – tłumaczyła.
5-latek chodził do przedszkola. Opiekunki w rozpaczy
Chłopiec uczęszczał do jednego z przedszkoli znajdujących się na Pradze-Południe. Dwie kobiety pracujące w placówce pojawiły się na miejscu wypadku, by zapalić znicz. Były dogłębnie poruszone. Nie chciały rozmawiać z dziennikarzami.