Pracownik Biedronki ujawnił ile dostaje „na rękę”. Internauci przecierają oczy ze zdumienia
Michał Borhardt, znany na TikToku jako „Majkel_bo”, od miesięcy zdobywa popularność dzięki humorystycznym nagraniom z pracy w Biedronce. Jego filmy pokazują codzienność sklepu z przymrużeniem oka i przyciągają tysiące widzów. Tym razem jednak to nie żartobliwy skecz, a konkretna kwota rozpaliła komentarze.
Pracownik Biedronki zyskuje popularność na TikToku
TikTok w Polsce stał się dla wielu osób trampoliną do rozpoznawalności. Wystarczy pomysł, charyzma i regularność, by zbudować społeczność. „Majkel” wykorzystał tę szansę, publikując krótkie, zabawne materiały związane z pracą w markecie.
Pod jednym z ostatnich filmów internauci zaczęli dopytywać o jego wynagrodzenie. Temat zarobków w popularnych sieciach handlowych od lat budzi emocje, dlatego odpowiedź twórcy szybko wywołała lawinę reakcji.
Zobacz więcej: Natychmiast usuń z telefonu te aplikacje. Wydano pilne ostrzeżenie, można stracić pieniądze
Ile zarabia się w Biedronce?
Michał Borhardt nie unikał odpowiedzi. Wprost napisał, że co miesiąc otrzymuje 5600 zł. Gdy część obserwatorów dopytywała, czy chodzi o kwotę brutto, czy netto, odpowiedział krótko:
Tak, na rękę.
To oznacza, że wskazana suma jest wynagrodzeniem po odliczeniu podatków i składek. Dla wielu komentujących była to zaskakująca informacja, szczególnie w kontekście wcześniejszych doniesień o stawkach w sieci.
Warto jednak zaznaczyć, że twórca nie jest początkującym kasjerem. Pracuje jako zastępca kierownika w jednej z gdańskich placówek, co naturalnie wpływa na wysokość pensji. Wynagrodzenia mogą się różnić w zależności od stanowiska, stażu pracy czy lokalizacji sklepu.
Zobacz więcej: W Dino 6+6 gratis. Klienci wynoszą towar kartonami, czas tylko do 10 lutego
Reklama Biedronki
Internauci pytali również, czy pracodawca akceptuje jego aktywność w sieci. TikToker rozwiał wątpliwości.
Cała firma wie, łącznie z prezesem. Bez żadnych emocji podchodzą do tematu – przekazał.
Borhardt wystąpił także w reklamie Biedronki. Jak ujawnił, za udział w kampanii miał otrzymać 10 tys. zł. Nie doprecyzował jednak, czy była to kwota brutto, czy netto.
Historia ta pokazuje, że media społecznościowe mogą stać się nie tylko sposobem na dzielenie się codziennością, ale też realnym wsparciem w budowaniu marki osobistej. nawet jeśli na co dzień pracuje się za sklepową ladą.