Porażające zarzuty wobec przedszkolanki z Bydgoszczy. Dzieci ujawniły, co się działo
Zapadł wyrok w sprawie Joanny K., opiekunki w jednym z bydgoskich przedszkoli, która stosowała wobec dzieci przemoc psychiczną oraz fizyczną. Podczas rozprawy zostały ujawnione porażające szczegóły zachowania kobiety. Przedstawiamy szczegóły.
Dramat w bydgoskim przedszkolu
W jednym z niepublicznych przedszkoli w Bydgoszczy rozgrywały się dramatyczne sceny. Jak poinformowało Radio PiK, podczas rozprawy ujawnione zostały porażające szczegóły dotyczące zachowania kobiety. Prokuratura ustaliła, że Joanna K. miała stosować wobec swoich podopiecznych przemoc zarówno psychiczną, jak i fizyczną.
W bydgoskim przedszkolu miało dochodzić do krzyków, ciągnięcia za uszy, a nawet podnoszenia dzieci, trzymając je właśnie za ucho czy uderzeń w okolice głowy. Oprócz aktów przemocy fizycznej, opiekunka miała grozić maluchom bolesnymi zabiegami medycznymi i straszyć je zjawiskami nadprzyrodzonymi. Dzieci miały też być zamykane w ciemnej łazience.
Zobacz więcej: 1,5-roczne dziecko w oknie życia. Obok leżała karteczka z jednym słowem
Joanna K. przyznała się do zarzutów
Dramatyczną relację dotyczącą zachowania kobiety wobec swoich podopiecznych przedstawiły same dzieci. W trakcie procesu odtworzone zostały nagrania, na których opowiadają, co spotykało je w bydgoskim przedszkolu. Joanna K. nie przedstawiła swoich wyjaśnień, ale przyznała się do zarzucanych jej czynów. Tłumaczyła swoje karygodne zachowanie presją, brakiem wsparcia ze strony dyrekcji oraz tym, że grupa była trudna i sobie z nią nie radziła.
Bardzo żałuję i chcę przeprosić – mówiła Joanna k.
Zobacz więcej: Nie żyje popularny aktor. Grał w uwielbianych przez Polaków serialach
Sąd wydał wyrok ws. opiekunki
Sąd Rejonowy w Bydgoszczy przychylił się do wniosków prokuratury dotyczących kary dla opiekunki, która stosowała przemoc psychiczną oraz fizyczną wobec dzieci w przedszkolu. Joanna K. została uznana za winną zarzucanych jej czynów. Sąd skazał ją na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, zarządził również grzywnę w wysokości 3 tys. złotych oraz 5-letni zakaz wykonywania zawodów związanych z pracą z dziećmi. Co więcej, kobieta ma również przeprosić pokrzywdzonych w lokalnej prasie. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.