Nie żyją dwie osoby. Zginęły w ciągu 24h w tej samej kamienicy, na tym samym piętrze
Ostatnie dni były wyjątkowo mroźne, a w wielu miejscach termometry wskazywały nawet poniżej -20 st. C. To bardzo niebezpieczna sytuacja dla ludzi, o czym świadczą zdarzenia z Łodzi. To właśnie tam, w tej samej kamienicy, choć w innych mieszkaniach, odkryto zwłoki dwóch osób.
Wstrząsające odkrycie w Łodzi. Znaleziono ciało kobiety
Jak informuje „Fakt”, w poniedziałek 2 lutego w kamienicy mieszczącej się przy ul. Malinowej na łódzkich Bałutach, doszło do dramatycznego odkrycia. W jednym z tamtejszych mieszkań sąsiad znalazł ciało 56-letniej mieszkanki.
Zgłoszenie do służb o znalezisku wpłynęło tuż po godzinie 14. Przybyli tam straż pożarna, policja, a także pogotowie ratunkowe i zastali martwą kobietę. Była przykryta kocami, a także kołdrą. O szczegółach w rozmowie z dziennikiem opowiedziała asp. Kamila Sowińska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Zgłoszenie otrzymaliśmy po godz. 14.00. Na miejsce wysłane zostały wszystkie służby tj. policja, straż i pogotowie ratunkowe. W mieszkaniu faktycznie znaleziono martwą 56-latkę, przykrytą kołdrą oraz licznymi kocami. Wewnątrz panował mróz – przekazała.
Na tę chwilę nie wiadomo, co było przyczyną śmierci kobiety. Zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok, która pomoże w ustaleniu szczegółów. Służby na razie nie wykluczają udziału osób trzecich.
Dramat w Łodzi. Najpierw znaleziono zwłoki kobiety, potem mężczyzny
Dziennik informuje, że niespełna dobę po tym odkryciu, służby po raz drugi otrzymały wezwanie do tej samej kamienicy. Zadzwonił po nie pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, który w mieszkaniu znalazł ciało podopiecznego. 55-latek zmarł na skutek wychłodzenia organizmu.
Śmierć dwójki mieszkańców kamienicy. Sąsiedzi przerwali milczenie
Jak wynika z informacji podawanych przez „Fakt” denaci znali się, a dodatkowo mieszkali na tym samym piętrze. Ponadto często odwiedzali się w swoich mieszkaniach. Lokale, w których mieszkali 56-latka i 55-latek, posiadały własne źródła ciepła. Kobieta korzystała z pieca, a mężczyzna z urządzenia na prąd.
A co sąsiedzi mówią o tragedii, która miała miejsce w zamieszkałej przez nich kamienicy? W rozmowie z dziennikiem podkreślali, że nie spodziewali się, że nastąpi u nich taka tragedia. Zdradzili również, że obydwie „jakoś sobie radzili”.
Kiedy pytam mieszkańców, co tutaj się dokładnie wydarzyło, ci rozkładają ręce i mówią: „no taka kamienica”. Już z zewnątrz widać, że budynek przy ul. Malinowej jest bardzo zaniedbany. Para była sąsiadami, raczej uciążliwymi. Kontakty utrzymywała głównie między sobą – przekazała dziennikarka portalu.
W mieszkaniu 55-latka, jak podaje jego znajomy, od października nie paliło się światło. To może sugerować, że mężczyzna mógł mieć problem z ogrzaniem lokalu.