Montował pompę ciepła, nie żyje. Ujawnili porażające szczegóły
Ta śmierć wstrząsnęła wieloma osobami. 40-letni Damian, który wraz z kolegą pracował przy montażu pomp ciepła, zginął podczas wykonywania pracy. Zajmował się zleceniem przy budowie domu, gdy doszło do dramatycznego wypadku. Teraz pojawiły się nowe ustalenia w sprawie.
Montował pompę ciepła, nie żyje
Środa 7 stycznia, mroźny dzień. 40-letni Damian pracował w Rudce pod Szczytnem w województwie warmińsko-mazurskim i nic nie zapowiadało, że wydarzy się tragedia. Mężczyzna wraz z kolegą pracował w firmie zajmującej się montażem pomp ciepła, a feralnego dnia wykonywał odwiert. Wtedy nieoczekiwanie doszło do dramatycznego wypadku, bowiem maszyna do odwiertów go wciągnęła. Pracownik został uwięziony w sprzęcie.
Na miejsce zdarzenia zostały wezwane służby, które natychmiast przeszły do działań. Strażacy uwolnili 40-latka, lecz jego życia nie byli w stanie uratować. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń, na skutek których zmarł.
Poza nimi na miejscu budowy nie było innych osób. Jeden z nich na pewien czas opuścił teren budowy […] Zastał pracującą wiertnicę, w której wiertło wciągnięty był jej operator – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, prok. Daniel Brodowski, cytowany przez „Fakt”.
Porażające ustalenia ws. śmierci 40-letniego Damiana
Sprawą dramatycznego wypadku zajęli się śledczy oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Ponadto Prokuratura Rejonowa w Szczytnie prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci.
Na miejscu przeprowadzono oględziny z udziałem prokuratora. Wiertnica została zabezpieczona celem dalszych badań przez biegłego. Prokurator zlecił zabezpieczenie dokumentacji dotyczącej m.in. sprzętu jaki był stosowany na miejscu zdarzenia oraz kwalifikacji zawodowych obsługujących go pracowników – informuje prokurator Daniel Brodowski.
Rodzinna tragedia. Najpierw dziecko, teraz 40-latek
Śmierć 40-latka, to nie jest jedyna tragedia, która dotknęła jego rodzinę, bowiem 1 maja 2022 roku zmarła córka Damiana. Dziewczynka zmagała się z chorobą nowotworową, a o jej chorobie rodzice wspominali w mediach społecznościowych.
Neuroblastoma IV stopnia. Złośliwy łajdak zajął kości, szpik, dał przerzut do klatki piersiowej, jajnika – pisał mężczyzna na Facebooku.
Damian pomagał innym jako druh należący do OSP w Barczewku. Tamtejsi strażacy na wieść o jego tragicznej śmierci nie kryli swojego poruszenia i smutku, który przeszywał ich na wskroś.
Smutek ogarnął nasze serca, gdy otrzymaliśmy informacje, że dnia dzisiejszego nasz przyjaciel- Druh Damian […] odszedł na wieczną służbę. Wiemy, że będziesz doglądał naszych wyjazdów do akcji i pilnował bezpiecznych powrotów do jednostki. Teraz pozostał po Tobie tylko twój mundur, szczery uśmiech, dobre słowo oraz nieziemski spokój, jaki wprowadzałeś podczas spotkań w remizie i na akcjach ratowniczych – czytamy.