2 lata od śmierci Tomasza Komendy. Trudno uwierzyć, co dzieje się z jego spadkiem
Tomasz Komenda przed śmiercią zakupił trzy mieszkania, znajdujące się we Wrocławiu. Co ciekawe, żadna z tych nieruchomości nie znalazła się w masie spadkowej, lecz trafiły do brata zmarłego 46-latka. Wiadomo, dlaczego tak się stało.
Co z mieszkaniami, które przed śmiercią kupił Tomasz Komenda?
Po uniewinnieniu Tomasz Komenda starał się na nowo odbudować swoje życie. Związał się z Anną, para doczekała się narodzin syna, lecz ich relacja dość szybko zakończyła się rozstaniem. Dodatkowo postanowił zainwestować w nieruchomości. Kupił trzy mieszkania w centrum Wrocławia, lecz te, po śmierci 46-latka, nie trafiły do masy spadkowej. Dlaczego?
Jak informuje „Gazeta Wyborcza” pomiędzy Tomaszem Komendą a jego bratem Gerardem doszło do podpisania tzw. umowy dożywocia. Jak wynika z zapisu zawartego w dokumencie, mężczyzna zobowiązał się do opieki nad 46-latkiem do końca jego życia oraz zorganizowania mu pogrzebu. W zamian za to mieszkania miały stać się jego własnością, pomimo późniejszych formalności spadkowych.
Co z testamentem Tomasza Komendy?
Dużo kontrowersji wywołuje temat testamentu, jaki pozostawił po sobie Tomasz Komenda. Mężczyzna, który został niesłusznie skazany i osadzony, a następnie spędził 18 lat za kratami, wywalczył zadośćuczynienie wynoszące niemalże 13 milionów złotych. Jak informuje „Fakt”, 46-latek miał w dokumencie nie uwzględnić swojego syna Filipa, który ustawowo, jako jego jedyne dziecko, mógłby odziedziczyć cały majątek po ojcu. Sprawa ta toczy się za zamkniętymi drzwiami, a co za tym idzie, nie ma informacji, kto dokładnie został wskazany jako spadkobierca.
Chłopcem obecnie zajmuje się matka, która przed niespełna rokiem zdecydowała się na odważny krok. Założyła zbiórkę pieniężną, tłumacząc, że zmaga się z licznymi problemami, nie tylko zdrowotnymi, ale również finansowymi.
Tomasz Komenda nie żyje
Sprawa Tomasza Komendy była niezwykle głośna, a zarazem kontrowersyjna. Mężczyznę w 2003 roku skazano na wieloletnie więzienie za gwałt i morderstwo, których jak się później okazało, nie popełnił. Odsiedział 18 lat z zasądzonych 25 i w 2018 roku wyszedł na wolność. Niestety zmarł 21 lutego 2024 roku, mając 46 lat. Przed śmiercią prawdopodobnie zmagał się z chorobą nowotworową.