Kto nie złoży oświadczenia, zapłaci ogromne rachunki za prąd. Zostało niewiele czasu
Spora część Polaków powinna złożyć specjalne oświadczenie, by obniżyć swoje rachunki za prąd. Wiele osób wciąż nie ma o tym pojęcia, a można naprawdę sporo zaoszczędzić. Odbiorcy energii powinni się jednak pospieszyć, bo na dopełnienie formalności zostało niewiele czasu. Kto konkretnie musi dopełnić tego obowiązku? Wyjaśniamy szczegóły.
Nie złożysz tego dokumentu, zapłacisz wyższe rachunki za prąd
W drugiej połowie 2024 roku państwo wprowadziło specjalną formę wsparcia dla części Polaków. Wybrani odbiorcy energii mogli korzystać z maksymalnych, ustawowo określonych cen prądu, dzięki czemu mogli sporo zaoszczędzić mimo podwyżek kosztów energii elektrycznej.
Teraz odbiorcy muszą udowodnić, że mieli prawo do korzystania z obniżonych stawek. W związku z tym, konieczne jest złożenie konkretnego oświadczenia. Jeśli obowiązek nie zostanie spełniony, rachunki mogą poszybować w górę. Polacy powinni się pospieszyć, bo zostało już coraz mniej czasu na dopełnienie formalności.
Kto musi złożyć oświadczenie?
Należy mieć na uwadze, że obowiązek związany ze złożeniem oświadczenia nie dotyczy wszystkich odbiorców energii. Formalności powinni dopełnić wszyscy mikro, mali lub średni przedsiębiorcy i rolnicy, którzy od 1 lipca do 31 grudnia 2024 roku korzystali z maksymalnej ceny energii ustalonej na poziomie 693 zł/MWh.
Oświadczenie należy skierować do swojego sprzedawcy energii elektrycznej. Procedura ta jest dość prosta i zajmuje zaledwie kilka minut, a oszczędność może być naprawdę znacząca. Dokument można złożyć online za pośrednictwem odpowiedniego formularza, e-mailem, listownie lub w punkcie obsługi klienta.
Polacy mają mało czasu
Wielu przedsiębiorców i rolników wciąż nie ma pojęcia o tym obowiązku lub odkłada to na ostatnią chwilę. Warto jednak się pospieszyć, bo oświadczenie należy złożyć do końca czerwca 2026 roku. Jeśli odbiorcy energii pominą ten obowiązek, odczują realne konsekwencje finansowe. Zapłacą znacznie wyższy rachunek za prąd, bo zużycie zostanie przeliczone według cen umownych. W praktyce oznacza to, że będą musieli dopłacić różnicę między cenami, która może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.