Kasy samoobsługowe stosują sprytny trik. Wydajesz więcej pieniędzy

Kasy samoobsługowe. Fot. materiały prasowe Biedronki (ilustracyjne) Kasy samoobsługowe. Fot. materiały prasowe Biedronki (ilustracyjne)

Kasy samoobsługowe mają oszczędzać czas klientów i minimalizować uciążliwe kolejki. Okazuje się jednak, że sprawiają, że kupujemy zdecydowanie więcej. To zamierzony efekt związany z psychologią marketingu.

Kasy samoobsługowe drenują portfele klientów

Kasy samoobsługowe są wyjątkowo komfortowe. Nie tylko przyspieszają zakupy, ale także pozwalają pozbyć się uczucia bycia ocenianym. Mając przed sobą maszynę, łatwiej skusić się na trzecią paczkę chipsów, zgrzewkę gazowanych napojów czy wielopak mrożonych pizz.

Eliminujemy psychologię rozmowy z kimś i strach przed byciem ocenianym. Uważamy, że to kluczowy czynnik – tłumaczy w rozmowie z BBC Dean Ward, założyciel Evoke Creative, firmy produkującej terminale samoobsługowe.

Co więcej, urządzenia są skonstruowane w sposób, który zmusza do spędzenia dłuższej chwili w menu. Wokół nich znajduje się natomiast wybór drobnych produktów, które mają pełnić funkcję „nagrody” za trud włożony w samodzielne odnalezienie pożądanej pozycji. Skutek? Nieświadomie dorzucamy do zakupów batonika, gumę do żucia czy krem do rąk.

Zobacz więcej: PKP Intercity zdradza, co Polacy jedzą w pociągach. Burza w komentarzach

61 proc. klientów wydaje więcej niż planowali

Z artykułu pt. „You don’t feel judged: Why we buy more at self-service terminals”opublikowanego na łamach BBC wynika, że aż 61 proc. klientów wydaje znacznie więcej, gdy korzysta z kasy samoobsługowej lub ekranu w restauracji. Wartość zamówienia wzrasta w ten sposób średnio o 40 proc. Nie bez znaczenia jest fakt, że urządzenia kilkukrotnie proponują kupującemu dodatki.

Na każdym etapie ścieżki zakupowej w terminalu pojawia się pytanie, czy chcesz coś dodać lub zmienić – wyjaśnia Ward.

Jak unikać pułapek w supermarketach?

Istnieją techniki, które mogą pomóc ustrzec się przed kompulsywnymi zakupami. Najpopularniejszą jest tworzenie papierowych list zakupów i konsekwentne trzymanie się ich. Kupowanie więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść, skutkuje nie tylko wyrzucaniem jedzenia. Regularne „nadwyżki” zakupowe mogą być poważnym obciążeniem dla domowego budżetu.

Korzystając z kas samoobsługowych, warto spojrzeć na kwotę rosnącą po każdym „piknięciu”, by przypomnieć sobie, że wydajemy realne pieniądze. W ten sposób przełamujemy zdradliwą barierę grywalizacji.

Zobacz więcej: Nawet 30 tys. zł do odebrania z ZUS. Wystarczy złożyć wniosek
 
Irmina Jach

Irmina Jach - Redaktor naczelny

Redaktor naczelna New Media 24. W branży medialnej od sześciu lat. Specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu strategii, które zwiększają zasięgi i zaangażowanie odbiorców. W przeszłości redaktor naczelna portalu Goniec.pl i head of News&Business w grupie mediowej Iberion. Interesuje się tematyką true crime i historią Anglii.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze