USA gotowe do ataku na kolejny kraj. Czekają tylko na rozkaz Trumpa
Stany Zjednoczone od kilku miesięcy prowadzą intensywne przygotowania do możliwej operacji wojskowej przeciwko Kubie. Jak informuje portal Politico, Pentagon rozmieścił już w rejonie Karaibów niezbędne uzbrojenie oraz żołnierzy. Ostateczna decyzja o rozpoczęciu ataku leży teraz wyłącznie w rękach prezydenta Donalda Trumpa, który zaczął rozważać rozwiązanie siłowe.
Amerykańska Marynarka Wojenna na Karaibach
Amerykańska Marynarka Wojenna zgromadziła w regionie największe siły poza obszarem Bliskiego Wschodu. Na Morze Karaibskie wpłynął lotniskowiec USS Nimitz w eskorcie niszczycieli i krążowników rakietowych, a w okolicach wyspy stale operują zaawansowane drony oraz samoloty zwiadowcze.
W stanie gotowości u wybrzeży Wirginii stacjonuje także okręt desantowy USS Kearsarge z 2,5 tysiącami żołnierzy piechoty morskiej. Zgromadzona armada jest tylko niewiele mniejsza od tej wykorzystanej podczas przeprowadzonej akcji schwytania przywódcy Wenezueli Nicolása Maduro i jego żony.
Zobacz więcej: Rewolucja w systemie kaucyjnym. Polacy pójdą oddać butelki do sklepu i mocno się zdziwią
Czy Donald Trump wyda rozkaz do ataku?
Potencjalna interwencja zbrojna Stanów Zjednoczonych mogłaby przybrać formę serii precyzyjnych uderzeń w wyznaczone cele wojskowe lub operacji mającej na celu schwytanie liderów kubańskiego reżimu.
Jeśli Donald Trump wyda ostateczny rozkaz do ataku, będzie to już trzeci międzynarodowy konflikt zbrojny, w który zaangażowały się USA za kadencji jego obecnej administracji.
Zobacz więcej: Poseł opozycji nagle zaczął mówić o Łukaszu Litewce. Takich słów nikt się nie spodziewał
Kuba jako zagrożenie dla bezpieczeństwa USA
Sekretarz stanu Marco Rubio oficjalnie nazwał Kubę „realnym zagrożeniem” dla bezpieczeństwa narodowego ze względu na jej bliskie położenie geograficzne, zaledwie 90 mil od amerykańskiego wybrzeża. Szef dyplomacji wskazał, że tamtejszy reżim dysponuje bronią z Rosji i Chin oraz pozwala na działalność wywiadowczą tych państw na swoim terenie. Choć Kuba przyjęła niedawno amerykańską pomoc humanitarną wartą 100 milionów dolarów, a Waszyngton wciąż liczy na pokojowe zmiany, opcja użycia siły pozostaje realna.