Nie żyje uwielbiany aktor. Polacy pokochali go za role w kultowych filmach
Amerykański aktor Matt Clark, znany z ról w klasycznych westernach i setkach produkcji filmowych oraz telewizyjnych, zmarł w wieku 89 lat. Artysta, który współtworzył złotą erę kina, odszedł po powikłaniach po operacji kręgosłupa.
Matt Clark nie żyje
Matt Clark zapisał się w historii kina przede wszystkim jako aktor drugiego planu, który potrafił przyćmić największe gwiazdy. Występował w takich filmach jak „Kowboje”, „Wyjęty spod prawa Josey Wales” czy „Powrót do przeszłości III”.
Jego kariera obejmowała dziesiątki lat i ponad sto produkcji – od klasycznych westernów po popularne seriale telewizyjne. Na ekranie partnerował takim legendom jak Clint Eastwood czy John Wayne, a także Robert Redford, z którym pracował przy filmach Sydneya Pollacka.
Clark był aktorem wszechstronnym, ale to właśnie westerny stały się jego znakiem rozpoznawczym. Jak sam przyznawał, fascynacja tym gatunkiem towarzyszyła mu od dzieciństwa.
„Zdefiniował hollywoodzkie kino”
Śmierć aktora poruszyła środowisko filmowe. Reżyser Gary Rosen podkreślił, że Clark był „typem aktora, który zdefiniował hollywoodzkie kino w jego najlepszej erze”.
Twórcy wspominają go jako artystę niezwykle autentycznego, który doskonale rozumiał swoje role i miejsce postaci w opowieści filmowej. Reżyser Brian Helgeland zaznaczał, że Clark wnosił na plan nie tylko talent, ale też umiejętność improwizacji i pełne zaangażowanie w każdą scenę.
„Odszedł tak, jak żył”
Rodzina aktora podkreśla, że mimo sukcesów zawodowych Clark nie zabiegał o rozgłos. Najważniejsze były dla niego relacje z bliskimi i praca, którą traktował z ogromnym szacunkiem.
W opublikowanym oświadczeniu bliscy opisali go jako człowieka twardego, ale kierującego się silnym kompasem moralnym. „Odszedł tak, jak żył – na własnych warunkach” – przekazano.