Nawet dwa razy dłuższe kolejki do lekarza na NFZ. Eksperci biją na alarm

NFZ. Fot. KAPIF NFZ. Fot. KAPIF

Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) szuka oszczędności z powodu dziury budżetowej. Jednym z rozwiązań jest zmniejszenie finansowania nadwykonań w ramach świadczeń nielimitowanych. Niestety, to fatalne wieści dla wielu pacjentów. Co to oznacza w praktyce?

Dziura budżetowa w NFZ

Narodowy Fundusz Zdrowia w 2026 roku musi mierzyć się z olbrzymią dziurą budżetową. Według szacunków ekspertów i dostępnych danych, jest to około 30 miliardów złotych. Instytucja musi szukać oszczędności i cięć, aby nadal funkcjonować. Jak się okazuje, jednym z pomysłów jest zmniejszenie finansowania nadwykonań w ramach świadczeń nielimitowanych. Niestety, są to fatalne wieści dla pacjentów. Co oznacza to w praktyce?

NFZ szuka oszczędności

Jednym z rozważanych rozwiązań jest ograniczenie finansowania tzw. nadwykonań w ramach świadczeń nielimitowanych. Oznacza to, że placówki medyczne mogłyby nie otrzymywać pełnej zapłaty za wszystkie wykonane świadczenia ponad ustalone limity.

W praktyce może to skutkować zmniejszeniem liczby przyjmowanych pacjentów, wydłużeniem kolejek do specjalistów oraz większymi trudnościami w dostępie do leczenia. Dla chorych to niepokojąca perspektywa, ponieważ może przełożyć się na opóźnienia w diagnostyce i terapii.

Czytaj także: Żandarmeria Wojskowa w akcji. Znaleźli fragment rakiety

 

Lekarze alarmują ws. sytuacji w Funduszu Zdrowia

Lekarze biją na alarm w związku z sytuacją w Narodowym Funduszu Zdrowia. Ich obawy wynikają m.in. z planów ograniczenia finansowania nadwykonań w świadczeniach nielimitowanych.

Zdaniem środowiska medycznego takie działania mogą negatywnie odbić się na pacjentach. Szpitale i przychodnie będą zmuszone ograniczać liczbę przyjęć, a kolejki do leczenia jeszcze się wydłużą. W efekcie dostęp do niezbędnej opieki zdrowotnej może stać się trudniejszy, a czas oczekiwania na diagnozę i terapię znacząco się wydłuży.

Dojdzie do sytuacji, w której pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok. W pewnym momencie zostanie narzucony limit i – mówiąc wprost – pacjenci nie będą obsługiwani. Bo 40 proc. płatności za usługę, to jest znacząco poniżej kosztów każdego z tych świadczeń. Nie znam takiego dyrektora, który powie: „no nic, zadłużamy szpital i przyjmujemy dalej”. Pacjenci będą zwyczajnie przekładani na kolejny rok (…) – powiedział dla Radiu ZET Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Czytaj także: Wzruszające, jak upamiętniony zostanie Jacek Magiera. Pilna decyzja władz

 
Michał Pokorski

Michał Pokorski - Redaktor

Dziennikarz portalu New Media 24. W trakcie swojej kariery relacjonował najważniejsze wydarzenia z kraju i zza granicy, w tym np. igrzyska olimpijskie, wybory prezydenckie, czy też konklawe. W pracy stawia na rzetelność, nowatorskie podejście, wiarygodność źródeł oraz przestrzeganie zasad etyki dziennikarskiej. Publikował i tworzył materiały m.in. na portalach Onet, Goniec, Goniec Sport, Mistrzowie Polski czy też dla Akademickiego Radia Luz.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze