Matka ratowała syna, oboje nie żyją. Wszystko przez jedną zabawkę
W styczniu miał miejsce tragiczny pożar w Myjomicach. Spalił się dom jednorodzinny, zginęła tam 38-letnia kobieta oraz jej 11-letni syn. Śledztwo ujawniło zaskakującą przyczynę pojawienia się ognia. Wszystkiemu winna miała być zabawka.
Pożar w Myjomicach
16 stycznia 2026 roku w Myjomicach obok Kępna (województwo wielkopolskie) doszło do tragicznego pożaru. Ogień pojawił się w domu jednorodzinnym, w którym mieszkało sześć osób. Było to małżeństwo z trójką dzieci.
Ogień pojawił się nagle, a para musiała szybko rozpocząć akcję ratunkową. Ojciec zdążył wynieść dwójkę młodszych dzieci na zewnątrz, a wtedy jego żona miała wrócić się do domu po 11-letniego niepełnosprawnego syna.
Czytaj także: Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję. Chodzi o małżeństwa jednopłciowe
Tragiczny pożar w domu rodzinnym. Nie żyje matka i syn
Niestety kobieta nie zdołała uratować swojego 11-letniego syna. Sama również nie mogła opuścić domu i zginęła razem z nim w płomieniach. Na miejscu przez kilka godzin trwała akcja ratunkowa, oraz prace strażaków i ekspertów. Śledztwo przyniosło zaskakujące rozwiązanie, które poznaliśmy dopiero niedawno.
Najbardziej tajemnicza pozostawała przyczyna pożaru. Strażacy nie potrafili jej określić bez specjalistycznej ekspertyzy, jednak pierwsze podejrzenia padły na… zabawkę. Jak się okazało, śledztwo potwierdziło przypuszczenia. Według przeprowadzonych analiz, najbardziej prawdopodobnym źródłem ognia była zabawka na baterie. Niestety z uwagi na stopień zniszczenia i stopienia przedmiotu, nie można określić, czym dokładnie był przedmiot, ani kto był jego producentem.
Jako prawdopodobną przyczynę pożaru podał (biegły – red.) awarię zabawki zasilanej ogniwem bateryjnym, której pierwotnego kształtu pozwalającego na identyfikację, z uwagi na działanie ognia i stopienie, nie dało się ustalić – powiedział dla „Faktu” prokurator Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Zobacz też: Poseł Konfederacji dostał „najwyższą karę”. Jest decyzja Prezydium Sejmu
Tragedii w Myjomicach można było uniknąć?
Śledczy analizowali, czy pożaru można było uniknąć. Jak wynika z ekspertyz, powstanie pożaru było zupełnie przypadkowe. Najpewniej zabawka była używana prawidłowo, zgodnie z normami, a i tak się zapaliła. Eksperci wykluczyli udział umyślnego, jak i nieumyślnego działania człowieka:
Jednocześnie biegły wskazał, że źródło inicjacji pożaru miało charakter przypadkowy i nie było związane z działaniem człowieka. Zgromadzony materiał dowodowy nie dał podstaw do przyjęcia, że jakakolwiek osoba przez działanie lub zaniechanie wywołała stanowiące przedmiot zdarzenia, choćby nieumyślnie – powiedział prokurator Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, cytowany przez „Fakt”.