43-latek poszedł do pracy, nie żyje. To kolejna taka śmierć w rodzinie
W miniony poniedziałek, 20 kwietnia, podczas prac w lesie zginął 43-letni mężczyzna. To kolejny taki dramat w tej samej rodzinie. Trzy lata temu w bardzo podobnych okolicznościach życie stracił jego starszy brat.
Tragiczny wypadek w lesie
Do zdarzenia doszło w lesie na pograniczu województw lubelskiego i podkarpackiego. 43-latek pracował przy wycince drzew, co w tej okolicy jest popularnym zajęciem. Według policji mężczyzna został nagle przygnieciony przez spadający konar.
Akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna. Ratownicy musieli iść pieszo ponad kilometr przez gęsty las, aby dotrzeć do poszkodowanego. Na pomoc było już niestety za późno. Mężczyzna zginął na miejscu. Ciało zabezpieczono do sekcji zwłok, a sprawę wyjaśnia prokuratura.
Zobacz więcej: Nie żyją 3 osoby, aż 70 zostało rannych. Policja przekazała tragiczne wieści
Kolejny wypadek w rodzinie
Mieszkańcy okolicy są wstrząśnięci, bo to samo nieszczęście spotkało tę rodzinę w lipcu 2023 roku. Wtedy, w niedalekiej miejscowości Potoki, zginął 54-letni Andrzej, starszy brat ofiary poniedziałkowego wypadku. On również zajmował się wycinką i on również został uderzony przez spadający z góry konar.
Zobacz więcej: Pożar w pobliżu przyszłej elektrowni jądrowej. Policja przekazała najnowsze ustalenia
Praca pilarza
Praca pilarza uznawana jest za jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów na świecie. Doświadczeni pracownicy leśni podkreślają, że nawet zachowanie wszystkich zasad ostrożności nie daje 100% gwarancji bezpieczeństwa.
Czasem po ścięciu jednego drzewa mija nawet 20 czy 30 minut i odłamuje się naruszony konar z drzewa obok – tłumaczy jeden z pilarzy w rozmowie z „Faktem”.
W sieci pojawia się mnóstwo kondolencji dla rodziny, która w tak krótkim czasie i w tak tragiczny sposób straciła dwie bliskie osoby wykonujące tę samą, ciężką pracę.