Ujawniła, jak wyglądał pierwszy dzień wojny w Ukrainie. Szok

Olya Semenova. Fot. Facebook/Olya Semenova Olya Semenova. Fot. Facebook/Olya Semenova

We wtorek 24 lutego minęły cztery lata od rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Obywatelka Ukrainy Olya Semenova ujawniła, jak wyglądał pierwszy dzień wojny z jej perspektywy. Trudno powstrzymać łzy.

Ukrainka ujawniła, jak wyglądał pierwszy dzień wojny

Influencerka Olya Semenova w najnowszym wpisie ujawniła, jak dzień wybuchu wojny w Ukrainie wyglądał z jej perspektywy. Choć sama przebywa w Polsce od 2018 roku, zostawiła w ojczyźnie mamę i dziadków.

Rozmawiałam z mamą przez telefon i mówiła, że wszyscy znajomi huczą, że podobno Rosja w najbliższych dniach ma zaatakować Ukrainę. Nikt nie brał tych „plotek” na poważnie – czytamy.

Kobieta podkreśliła jednak, że były pewne znaki: na drogach pojawiły się pojazdy wojskowe, budowano blokposty, a na ulicach można było spotkać żołnierzy. O rosyjskiej inwazji dowiedziała się z wiadomości SMS, którą odczytała tuż po przebudzeniu.

Od razu zadzwoniłam do mamy. Powiedziała, że rano zbombardowano lotnisko niedaleko wsi, w której mieszka. Zaczęłam płakać i prosić mamę, żeby natychmiast wyjechała – relacjonowała.

Zobacz więcej: Ostatnie pożegnanie Bożeny Dykiel. Wiadomo, kto pojawił się na pogrzebie legendarnej aktorki

„Ludzie opróżniali sklepy i stacje benzynowe”

Bliscy Semenovej byli przekonani, że konflikt zbrojny zakończy się w ciągu kilku dni. Influencerka, która śledziła doniesienia w mediach, wiedziała jednak, że obywatele Ukrainy zaczynają wyjeżdżać z kraju.

W dużych miastach Ukrainy wysadził się rosyjski desant, zbombardowano lotniska i bazy wojskowe. Ludzie opróżniali sklepy i stacje benzynowe. Jedni byli w panice, inni spokojni i do końca nie wierzyli, że to dzieje się naprawdę – pisała.

Ostatecznie udało jej się sprowadzić mamę do Polski. Ich wspólne życie nie trwało jednak długo. Starsza z kobiet postanowiła wrócić do Ukrainy po śmierci swojego ojca i została tam na stałe. Wielu znajomych influencerki straciło życie.

Przez cztery lata wojny straciłam wielu kolegów z klasy, znajomych, kuzyna. Niektórzy zostali zabici, inni zaginęli bez wieści – relacjonowała.

Na koniec podkreśliła, że większość jej rodaków przyjechało do Polski dlatego, że wojna ich do tego zmusiła. Darmowa opieka medyczna i świadczenia są dla nich cenne, ale uciekając kierowali się zupełnie innym powodem – chęcią przeżycia.

 
Irmina Jach

Irmina Jach - Redaktor naczelny

Redaktor naczelna New Media 24. W branży medialnej od sześciu lat. Specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu strategii, które zwiększają zasięgi i zaangażowanie odbiorców. W przeszłości redaktor naczelna portalu Goniec.pl i head of News&Business w grupie mediowej Iberion. Interesuje się tematyką true crime i historią Anglii.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze