Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty. „Publiczne podżeganie do zab***wa”
Robert Bąkiewicz usłyszał trzy zarzuty prokuratorskie. Zarzuca się mu m.in. publiczne nawoływanie do usunięcia Donalda Tuska oraz poniżenie konstytucyjnego organu. Aktywista odmówił złożenia wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty
Robert Bąkiewicz usłyszał w poniedziałek 9 lutego 2026 roku poważne zarzuty. Prokuratura Regionalna w Warszawie oskarża aktywistę o:
- publiczne nawoływanie do pozbawienia życia Prezesa Rady Ministrów lub spowodowania jego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
- publiczne poniżenia organu konstytucyjnego,
- nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych.
Prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości miał dopuścić się zarzucanych przestępstw 11 października 2025 roku na warszawskim Placu Zamkowym. Jego wystąpienie było publiczne i transmitowane w mediach.
Robert Bąkiewicz komentuje zarzuty prokuratorskie
Aktywista polityczny odniósł się już do działań prokuratury. Najpierw nie przyznał się do zarzucanych czynów, a następnie odmówił składania wyjaśnień. Później jednak Bąkiewicz wygłosił krótkie oświadczenie przed Prokuraturą Regionalną w Warszawie.
Jak stwierdził, zarzuty uważa za absurdalne. Dodał przy tym, że wypowiedzi polityków w przestrzeni publicznej „mogą stać się podstawą do więzienia”. Ku zaskoczeniu obserwatorów nagle przywołał Bogdana Rymanowskiego oraz telewizję TVN.
Postawiono mi zarzuty i chyba na tym powinienem skończyć swoją konferencję, bo wszystko, co powiedzą politycy w przestrzeni publicznej, może się okazać powodem do tego, żeby wsadzić nas do więzienia. Nawet jak u pana Rymanowskiego wycięłoby się kawałki z rozmowy, to dzisiaj można stawiać gigantyczne zarzuty. Zarzuty są absurdalne. Takie, że nawet TVN na to nie wpadł – stwierdził Robert Bąkiewicz.
Prokuratura o zarzutach dla Bąkiewicza
Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Mateusz Martyniuk, odniósł się do zarzutów wobec lidera „Ruchu Obrony Granic”. Jak wyjaśnił (cytowany przez portal TVP Info), zarzucane czyny miały wydarzyć się 11 października 2025 roku na Placu Zamkowym w Warszawie. Wówczas Bąkiewicz, podczas wiecu Prawa i Sprawiedliwości, publicznie przemawiając przez mikrofon, miał nawoływać m.in. do śmierci premiera RP Donalda Tuska.
Prokurator Martyniuk podkreślił, że wypowiedzi miały charakter przemocy symbolicznej i werbalnej. Wskazał m.in. na użycie przez Bąkiewicza sformułowania „wyrwanie chwastu połączonego z użyciem napalmu – w sposób jednoznaczny z masową eksterminacją”, a także na nawiązania do symboliki powstańczej kosy i mieczy. Dodatkowo zwrócił uwagę na agresywne wezwania zawarte w słowach: „wroga trzeba dobić, jak się kołysze w ringu, to się go tak tłucze, aż leży na deskach” oraz „nie czekajcie tylko na polityków, sami musicie podjąć tę kosę”, które w jego ocenie wzmacniały przekaz nawołujący do przemocy.