Ekspertka wypunktowała wywiad Nawrockiej w TVN24. „Menadżerka średniego szczebla”
Marta Nawrocka w ostatnich dniach jest krytykowana za wywiad w TVN24. Internauci zarzucają jej nieprzygotowanie i niezdolność do wyrażania własnych opinii. Co o występie pierwszej damy myślą eksperci?
Wywiad Marty Nawrockiej dla TVN24
Marta Nawrocka w rozmowie z TVN24 po raz pierwszy wypowiedziała się na temat aborcji i procedury in vitro. W rozmowie odwoływała się do przeżyć osobistych i do poglądów religijnych. Mimo deklarowanego zrozumienia dla IVF, panicznie unikała odpowiedzi na pytanie, czy państwo powinno integrować w życie obywateli w tej kwestii.
Poproszę inny zestaw pytań – chichotała nerwowo, szukając wzrokiem współpracowników.
Wywiad spotkał się z bardzo negatywnym odbiorem. W sieci nie brakuje opinii zarzucających pierwszej damie brak własnych poglądów i całkowitą uległość wobec Karola Nawrockiego oraz polityki Prawa i Sprawiedliwości. Nie zabrakło jednak cieplejszych głosów.
Marta Nawrocka zmarnowała szansę na pozyskanie nowych wyborców?
Zdaniem Żanety Kurczyńskiej z kanału „Okiem PR-owca”, wywiad dla TVN24 był dla Marty Nawrockiej niepowtarzalną szansą na pozyskanie uwagi osób, które nie głosowały na jej męża, ale nie są do niego negatywnie nastawione i „chcą słuchać”.
Tymczasem w pierwszych minutach wywiadu bardzo wyraźnie widać napięcie w ciele, zamknięta postawa, złożone ręce, napięta szczęka, przełykanie śliny, nerwowa gestykulacja i częste patrzenie w górę oraz w bok, co zazwyczaj oznacza szukanie słów i wewnętrzne konstruowanie odpowiedzi. To są klasyczne objawy stresu sytuacyjnego – usłyszeliśmy.
Ekspertka tłumaczyła, że ogromny stres nie musi wynikać z poglądów pierwszej damy, ale z jej nieprzygotowania do ich komunikowania. Dodała, że osoby publiczne zwykle pracują z materiałami tezowymi i ćwiczą odpowiedzi na trudne, niewygodne pytania. Zwróciła szczególną uwagę na deklarację, że Nawrocka „nie ograniczałaby dostępu do in vitro”.
Jednak w momencie dopytania o wsparcie państwa pojawia się prośba o inny zestaw pytań. To jest komunikacyjnie bardzo ryzykowne, ponieważ nie pozostawia wrażenia konsekwencji, tylko uniku. Nawet jeśli decyzją strategiczną było nie wchodzić w szczegóły, odpowiedź mogła być sformułowana w sposób neutralny, a jednocześnie nie budzący wrażenia wycofania – tłumaczyła.
Kurczyńska zaznaczyła, że „brak artykulacji stanowiska często bywa oceniany gorzej niż samo stanowisko”. Widzi jednak szansę na przepracowanie krytykowanych przez opinię publiczną aspektów.
Z perspektywy PR-u najważniejsze jest jednak to, że są to elementy w pełni możliwe do wyćwiczenia: praca nad artykulacją, nad płynnością mowy w sytuacjach stresowych, nad oddechem, nad kontrolą ciała, a także nad przygotowaniem merytorycznym do trudnych pytań przynosi bardzo szybkie efekty – podsumowała.