Nie żyje muzyk kultowego zespołu. Zmarł w szpitalu po skomplikowanej operacji
Smutne wieści dla fanów muzyki heavymetalowej. Nie żyje gitarzysta legendarnego zespołu Motörhead, Phil Campbell. Artysta zmarł 14 marca, a przed śmiercią przebywał na oddziale intensywnej terapii.
Nie żyje Phil Campbell
Smutne informacje dotyczące śmierci znakomitego gitarzysty przekazano za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ukazały się one na profilu Phil Campbell and the Bastard Sons. W oświadczeniu wyjaśniono, że artysta odszedł spokojnie po długiej oraz trudnej walce o powrót do zdrowia. Muzyk przeszedł operację i przebywał na oddziale intensywnej terapii. Jego bliscy podkreślili jednocześnie, że Phil Campcell był również pełnym ciepła i miłości mężem, ojcem, a także dziadkiem. Zmarł w sobotę 14 marca w wieku 64 lat.
Z wielkim smutkiem ogłaszamy śmierć naszego ukochanego ojca, Philipa Anthony’ego Campbella, który zmarł spokojnie wczoraj wieczorem po długiej i odważnej walce na oddziale intensywnej terapii po skomplikowanej, poważnej operacji. Phil był oddanym mężem, wspaniałym ojcem i dumnym dziadkiem, znanym z czułości jako ‘Bampi’. Był głęboko kochany przez wszystkich, którzy go znali i będzie nam go bardzo brakowało. Jego dziedzictwo, muzyka i wspomnienia, które stworzył z tak wieloma osobami, będą żyć wiecznie. Uprzejmie prosimy o uszanowanie prywatności naszej rodziny w tym niezwykle trudnym czasie – czytamy.
Znakomita twórczość Phila Campbella
Phil Campbell przyszedł na świat 7 maja 1961 roku i dość szybko wykazywał zainteresowanie muzyką. Gdy miał 10 lat, zaczął grać na gitarze, inspirując się swoimi idolami – legendami metalu oraz rocka. W 1979 roku założył zespół heavymetalowy Persian Risk, lecz przełom w jego karierze nastąpił zaledwie 5 lat później. To właśnie wtedy dołączył do Motörhead i z grupą grał aż do 2015 roku, do momentu śmierci Lemmy’ego Kilmistera. Przez lata stworzyli wiele ponadczasowych przebojów i zdobyli pokaźne grono fanów, uwielbiających ich twórczość.
Po tym czasie nadal w jego sercu było miejsce na muzykę. Dlatego też podjął decyzję o stworzeniu własnych projektów, jakimi były Panda Party oraz Phil Campbell and the Bastard Sons.