Ksiądz z żoną zbierali na WOŚP. Niebywałe sceny podczas mszy
Za nami kolejny finał WOŚP, w który zaangażowało się około 120 tysięcy wolontariuszy. Wśród nich znalazł się ksiądz Roman Jagiełło, który z przyklejonym do sutanny serduszkiem, zbierał datki. Pomagała mu w tym żona.
Ksiądz ruszył z puszką WOŚP i zbierał pieniądze
Ksiądz Roman Jagiełło, proboszcz i dziekan polskokatolickiej parafii pw. Dobrego Pasterza w Łękach Dukielskich (woj. podkarpackie), od lat wspiera WOŚP. W tym roku z chęcią ruszył w kierunku wiernych z puszką na datki.
Jestem bardzo zadowolony, ponieważ po raz pierwszy miałem własną puszkę WOŚP jako wolontariusz. Finał nastąpił na mszy świętej podczas ofiarowania, gdy zamiast z tacą przeszedłem razem z ministrantem z puszką. Taka sytuacja również miała miejsce po raz pierwszy – mówił w rozmowie z Interią.
Jak zaznaczył, sam wcześniej zachęcał ludzi do wpłat, a teraz podjął decyzję o znaczącej zmianie. Ogłosił, że w tym roku po mszy świętej osobiście przejdzie się z puszką, by zebrać pieniądze.
Mówiłem ludziom, że po raz pierwszy zmieni się formuła. Czyli zbierać nie będą harcerze do puszki dopiero po mszy świętej, tylko ja przejdę z nią bezpośrednio – powiedział.
Ksiądz zbierał na WOŚP. Tego dnia frekwencja w kościele była wysoka
Ks. Roman Jagiełło wyjawił, że na niedzielną mszę do kościoła przybyło wiele osób. Wierni ochoczo sięgali po portfele i nie żałowali na datki wrzucane do puszki. Dla duchownego było to bardzo emocjonujące wydarzenie. Dzięki hojności zebrano 5445,38 zł, a jak podkreślił sam duchowny, „kwota okazała się rekordowa”.
Frekwencja była dwa razy większa. Byli też ludzie z kościoła rzymskokatolickiego, do tego zaproszeni radni, sołtyska wsi, a przyjechało też wielu moich przyjaciół. Miałem nawet dwóch doktorów, jeden z Uniwersytetu Rzeszowskiego, drugi z Podkarpackiej Szkoły Wyższej w Jaśle. Było bardzo fajnie i szczodrze się dzielili, wpadały same banknoty, a nie bilony – wyjaśnił.
Księdza w działaniach wspiera żona
Ks. Roman Jagiełło nie był sam w działaniach na rzecz WOŚP. Oprócz parafian i gości, którzy tego dnia przybyli do kościoła, mógł liczyć na żonę. Korzysta on z przywileju polskokatolickich księży, którzy mogą zawierać małżeństwa i od ponad 30 lat jest żonaty. Przy okazji podzielił się historycznym zarysem sytuacji i wyjaśnił, dlaczego miał możliwość wstąpienia w związek małżeński.
Polski Narodowy Kościół Katolicki powstał w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie w 1897 roku. Na początku organizator kościoła, biskup Franciszek Hodur, nie wypowiadał się na temat celibatu i sam właściwie do końca był celibatariuszem. Natomiast w bodaj 1921 roku synod kościoła narodowego postanowił, że kto z duchownych chce się żenić, nie ma z tym żadnego problemu. W efekcie mamy dobrowolność, czy można mieć żonę – wyjaśnił.
Pani Marta, tak samo, jak mąż, całym sercem stoi za działalnością Jerzego Owsiaka od samego początku. Opowiedziała o tym podczas rozmowy z Interią.
Mam dokładnie takie samo stanowisko. Niezmienne od początku, jak tylko orkiestra zaczęła grać w naszym kraju. Jeszcze nie byłam w tej parafii, ksiądz nie był moim mężem, ale od pierwszego finału byłam za taką formą pomocy – powiedziała.
Żona ks. Romana Jagiełły jednocześnie zaznaczyła, że pomoc osobom potrzebującym jest niezwykle ważne. Podkreśliła, że każda opcja jest odpowiednia, byleby nieść dobro innym i wspierać ich w potrzebie.
Każdy w inny sposób może pomagać. Ja też rozumiem, że jedni lubią to nagłaśniać, a inni robią coś takiego po cichu. Każdy ma do wyboru drogę, którą może obrać, by pomagać. Najważniejsze to nie przeszkadzać tym wszystkim osobom, które chcą czynić dobro – wyjaśniła.
Gmina Dukla o akcji ks. Romana Jagiełły
W sieci pojawiły się zdjęcia z tego wydarzenia, a umieściła je w mediach społecznościowych Gmina Dukla. Widać na nich duchownego, który z radością i zaangażowaniem zbiera w kościele datki na rzecz WOŚP. Co więcej, w opisie zacytowano słowa ks. Romana Jagiełły, który podkreślił, że wsparcie akcji charytatywnej „to nic innego, jak realizowanie misji wpisanej w Ewangelię”.