Pukają do drzwi bez ostrzeżenia. Można dostać 5000 zł mandatu

kontrolerzy fot. Pavel Danilyuk z freepik kontrolerzy fot. Pavel Danilyuk z freepik

Kontrolerzy ruszyli, aby sprawdzić, czy dane zawarte w CEEB, pokrywają się ze stanem faktycznym. W przypadku nieprawidłowości właściciele mieszkań lub domów mogą liczyć się z mandatami, a nawet z poważnymi problemami w przypadku np. pożaru.

Kontrolerzy chodzą po domach i sprawdzają, czym ogrzewane są budynki

1 stycznia 2026 roku weszły w życie kontrole związane ze sposobami ogrzewania budynków. Kontrolerzy, wyposażeni w tablety posiadające dostęp do bazy Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, sprawdzają, czy mieszkańcy korzystają faktycznie ze źródeł ciepła, które zadeklarowali. Zweryfikują instalacje grzewcze i to bezpośrednio na posesjach.

Kontrolerzy otrzymują z gminy informacje oraz adresy, pod które muszą się udać. W tym przypadku pod szczególną uwagę brane są domostwa, które nie znalazły się w bazie CEEB, bądź nie posiadają aktualnych wpisów. Sprawdzą wówczas, czy budynek jest ogrzewany w sposób zadeklarowany w systemie i czy wszystkie dokumenty się zgadzają.

Jednocześnie warto pamiętać, że osoby kontrolujące, zanim jeszcze przekroczą próg posesji, za sprawą posiadanych danych wiedzą, co zadeklarował właściciel nieruchomości. Ponadto kontrole będą przeprowadzone nie tylko w domach, ale również w mieszkaniach, jeśli je posiadają własne źródła ciepła, tj. piece gazowe, kaflowe czy kominek.

Zobacz więcej: Kto nie złoży oświadczenia, zapłaci absurdalne rachunki za prąd. Zostało niewiele czasu

W przypadku nieprawidłowości, trzeba liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi

Od tego roku tradycyjny, wystawiony w wersji papierowej dokument od kominiarza, nie wystarczy, by działać zgodnie z prawem. Teraz formą potwierdzenia przeglądu jest elektroniczny protokół kominiarski, który musi znaleźć się w systemie CEEB. Jeśli jednak go zabraknie, należy liczyć się z poważnymi konsekwencjami.

Istnieje wówczas ryzyko nałożenia mandatu. Do 5000 złotych – taką karę ma prawo nałożyć Inspekcja Ochrony Środowiska. W przypadku straży miejskiej mandat ten wyniesie do 500 zł.

A co w przypadku, jeśli właściciel nieruchomości nie wyrazi zgody na przeprowadzenie kontroli? Podchodzi to pod przestępstwo z art. 22 Kodeksu karnego, a za ten czyn grozi nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

Zobacz więcej: Fatalne wieści dla Polaków tuż przed Wielkanocą. Tyle zapłacą za paliwo, to nie żart

Poważne konsekwencje w przypadku pożaru

Mandat to nie jest jedyny potencjalny problem właścicieli nieruchomości. W przypadku zaniechania złożenia odpowiednich dokumentów bądź poświadczenia nieprawdy, konsekwencje mogą być poważne, gdy dojdzie do np. pożaru czy zaczadzenia. Wówczas ubezpieczyciel ma prawo, by odmówić wypłacenia pieniędzy, biorąc pod uwagę brak protokołu kwalifikowanego jako „rażące niedbalstwo”.

 
Elżbieta Włodarska

Elżbieta Włodarska - Redaktor

Dziennikarka portalu New Media 24. Od początku ścieżki zawodowej związana z mediami - pracowała m.in. w portalu Goniec.pl. Z zaangażowaniem śledzi, co dzieje się w kraju i na świecie. Ma na swoim koncie wiele wywiadów. Szczególnie bliska jest jej tematyka społeczna. Prywatnie mama dwóch nastoletnich chłopców.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze