„Pacjenci nie będą przyjmowani”. NFZ wprowadza kolejne limity

NFZ. Fot. KAPIF NFZ. Fot. KAPIF

NFZ wprowadza kolejne limity na leczenie. Nowe zasady mają dotyczyć wizyt u specjalistów. Zdaniem lekarzy, oznacza to, że pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok, bo szpitale nie będą miały na to pieniędzy.

NFZ szuka oszczędności

NFZ ogłosił, że zapłaci szpitalom za wizyty ponad określony limit w części i dopiero po zamknięciu roku. To kolejna zmiana tego typu. Jeszcze w marcu rewolucja objęła badania takie jak rezonans, tomografia komputerowa, kolonoskopia i gastroskopia. Do tej pory nadwykonania rozliczano w trybie kwartalnym, a szpitale mogły liczyć na 100-procentowe pokrycie kosztów.

Narodowy Fundusz Zdrowia szuka oszczędności. Sama modyfikacja związana z badaniami ma przynieść 800 milionów złotych rocznie. Filip Nowak, szef funduszu, zapewnił równocześnie, że „nowe zasady rozliczeń nie wpłyną na dostępność diagnostyki dla pacjentów”.

Zmiana modelu finansowania może być krytykowana, ale dla pacjentów jest rozwiązaniem lepszym, niż wprowadzenie limitów. Decyzja wynika z konieczności racjonalizacji wydatków, gdy te przekraczają wpływy ze składki zdrowotnej – argumentował, zapowiadając, że prawdopodobnie to jeszcze nie koniec zmian.

Zobacz więcej: MSZ wydało pilny komunikat. „Odradzamy wszelkie podróże”

Ucierpią pacjenci?

Nieco mniejszy optymizm przejawiają lekarze. Wielu z nich mówi wprost: pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok, bo szpitale nie będą miały na to pieniędzy. Z obawy o duże zadłużenie, wizyty mogą być odwoływane, co z kolei przełoży się na długość kolejek.

Pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok. W pewnym momencie zostanie narzucony limit i – mówiąc wprost – pacjenci nie będą obsługiwani. Bo 40 proc. płatności za usługę, to jest znacząco poniżej kosztów każdego z tych świadczeń. Nie znam takiego dyrektora, który powie: „no nic, zadłużamy szpital i przyjmujemy dalej”. Pacjenci będą zwyczajnie przekładani na kolejny rok – mówił w rozmowie z Radiem ZET Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Jego zdaniem nie da się uniknąć nadwykonań bez wprowadzenia ograniczeń w przyjmowaniu pacjentów. W konsekwencji wielu chorych będzie zdanych na kosztowne wizyty prywatne lub długie czekanie.

Nie wiem, co NFZ chce tym osiągnąć, bo w sytuacji, w której pacjent będzie musiał dłużej czekać np. na rezonans czy wizytę u specjalisty, to będzie też dłużej przebywał na zwolnieniu, a za to płacimy wszyscy – dodaje ekspert.

Zobacz więcej: Pilny komunikat jednego z największych polskich banków. Natychmiast usuń tę aplikację, można stracić pieniądze
 
Irmina Jach

Irmina Jach - Redaktor naczelny

Redaktor naczelna New Media 24. W branży medialnej od sześciu lat. Specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu strategii, które zwiększają zasięgi i zaangażowanie odbiorców. W przeszłości redaktor naczelna portalu Goniec.pl i head of News&Business w grupie mediowej Iberion. Interesuje się tematyką true crime i historią Anglii.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze