W „Milionerach” padło pytanie o milion złotych. Pani Elżbieta długo się nie zastanawiała
Na ten moment czekali widzowie. 12 marca jedna z uczestniczek „Milionerów” usłyszała pytanie warte milion złotych i po dłuższym zastanowieniu się, odpowiedziała na nie. Ostatecznie podała poprawną odpowiedź i dołączyła do grona szczęśliwych zwycięzców.
„Milionerzy” i pytanie warte fortunę
„Milionerzy” już od lat cieszą się niemałą popularnością wśród widzów. Obecnie teleturniej ten nadawany jest na antenie Polsatu, lecz niezmiennie prowadzi go Hubert Urbański, prowadząc uczestników ku głównej wygranie.
Jedną z osób, która szczęścia i fortuny szukała w programie, jest Elżbieta Marszalec z Warszawy. Kobieta pojawiła się w środowym wydaniu, lecz wówczas zdążyła odpowiedzieć tylko na początkowe pytania. Gdy czas programu się skończył, grę kontynuowała w czwartek 12 marca.
Odpowiadała poprawnie na zadane zagadnienia, aż w końcu dotarła do tego najważniejszego, które mogło zapewnić jej główną wygraną. Nie zrezygnowała z dalszej gry, a Hubert Urbański przypomniał jej wcześniejsze słowa, gdy mówiła, że wygrane pieniądze przeznaczy na wsparcie własnych dzieci. A o co zapytał ją prowadzący?
Ile wymiarów ma geometryczny punkt? – brzmiało ostatnie pytanie.
Pani Elżbieta miała do wyboru cztery warianty, a wśród nich był jeden, który mógłby zagwarantować jej fortunę.
A – zero;
B – jeden;
C – dwa;
D – trzy.
Uczestniczka potrzebowała chwili, by zastanowić się nad poprawną odpowiedzią, aż w końcu postawiła na opcję A, twierdząc, geometryczny punkt nie ma wymiarów.
„Milionerzy”. Jest kolejna zwyciężczyni
Hubert Urbański potrzymał uczestniczkę przez dłuższą chwilę w niepewności, nie wskazując od razu, czy odpowiedziała dobrze, czy też źle. W końcu jednak ogłosił to, na co wszyscy czekali.
W rozumieniu geometrycznym punkt jest obiektem, który ma tych wymiarów… – powiedział, po czym palcami stworzył kółko, dając jasno do zrozumienia, że chodzi o 0.
Pani Elżbieta wówczas zrozumiała, że odpowiedziała poprawnie, a na jej twarzy ukazała się paleta emocji. Zaskoczenie i niedowierzanie przechodziło w szczęście i dumę. Zewsząd można było usłyszeć gromkie brawa, a z sufitu posypało się złote konfetti.
Nie wierzę w to… Tak, odwagi mi nie brakuje – mówiła.