Od razu po spotkaniu Nawrockiego z Sikorskim gruchnęły wieści. MSZ wydało komunikat
Karol Nawrocki spotkał się w poniedziałek z Radosławem Sikorskim. Tematem spotkania miało być m.in. ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Czy udało się dojść do porozumienia na linii Pałac Prezydencki – Ministerstwo Spraw Zagranicznych?
Karol Nawrocki spotkał się z Radosławem Sikorskim
Spotkanie prezydenta i szefa MSZ rozpoczęło się o godzinie 14 i trwało półtorej godziny. Politycy poruszyli kwestie związane ze sporem dotyczącym obsady polskich placówek dyplomatycznych, zaproszeniem do Rady Pokoju, a także dalszą współpracą Pałacu i MSZ. Z komunikatu resortu wynika, że rozmowy przebiegły w „dobrej, konstruktywnej atmosferze, w duchu porozumienia”.
Zmierzamy w stronę znalezienia rozwiązania dla okoliczności, przed którymi stanęły obie strony. Liczymy, że efekty będziemy mogli zobaczyć już w najbliższym czasie – dodał rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Polska dołączy do Rady Pokoju?
Kluczowym tematem spotkania prezydenta i Radosława Sikorskiego miał być podpisany w Davos akt powołujący Radę Pokoju. Polska do tej pory nie odrzuciła zaproszenia Donalda Trumpa, ale też nie deklarowała chęci dołączenia do ugrupowania. Przypomnijmy, że na ten moment w skład rady wchodzą m.in.: ZEA, Bahrajn, Pakistan, Turcja, Arabia Saudyjska, Egipt, Katar, Kuwejt, Paragwaj, Węgry, Maroko, Kosowo, Argentyna, Kazachstan i Uzbekistan oraz Indonezja i Wietnam.
Spór między Karolem Nawrockim a Radosławem Sikorskim
Wspomniany spór o nominacje ambasadorskie trwa od 2024 roku. Radosław Sikorski odwołał wówczas 50 przedstawicieli polskiej dyplomacji, odrzucając jednocześnie wiele kandydatur. Wyznaczeni przez niego nowi kierownicy placówek dyplomatycznych do dziś mają status charge d’affaires, gdyż do dopełnienia formalności zabrakło zgody prezydenta.
W grudniu szef MSZ zaproponował Karolowi Nawrockiemu kompromis w tej sprawie. Zaoferował wprowadzenie zasady 80/20, według której 80 proc. ambasadorów stanowiliby zawodowi dyplomaci, a 20 proc. osoby spoza korpusu dyplomatycznego. Kandydaci z drugiej grupy mieliby być wskazywani po równo przez rząd i prezydenta.